news

E-dowód jednak z problemami. Setki wadliwych dokumentów trafiły do gmin

Wdrażanie E-dowodu jednak nie poszło tak dobrze, jak by sobie tego życzyło Ministerstwo Cyfryzacji. Jak donosi Gazeta Prawna, do gmin trafiły setki wadliwych egzemplarzy nowego dokumentu.

Od 4 marca tego roku można składać wnioski o dowód osobisty według nowego wzoru. A właściwie nie tyle można, co trzeba, ponieważ nowe dowody osobiste wydawane są tylko według tego wzoru. Wyposażone są one w tzw. warstwę elektroniczną i głównie właśnie ten element różni je od dowodów wydawanych dotychczas. Jak jednak donosi Gazeta Prawna, to właśnie z tym elementem związane są problemy.

Od 4 marca złożono już ponad 130 tysięcy wniosków o e-dowód. Dokumenty te produkowane są pod nadzorem Centrum Personalizacji Dokumentów (CPD), jednostki podległej MSWiA. Po wyprodukowaniu i naniesieniu danych posiadacza na blankiet jest on następnie rozsyłany do urzędów gmin, a na końcu trafia do rąk obywateli. Problem w tym, że nie we wszystkich przypadkach na e-dowodach znalazły się wszystkie dane – pewna partia już wyprodukowanych e-dowodów jest wadliwa i nie zawiera wgranego certyfikatu podpisu osobistego czyli części swojej tzw. warstwy elektronicznej. Ministerstwo Cyfryzacji podkreśla, że problem nie będzie skutkować potrzebą ponownego składania wniosków, wyprodukowane po raz kolejny dowody zostaną wydane w ustawowym terminie, a wadliwe dokumenty trafiły do ludzi tylko w pięciu przypadkach.

Ile takich wadliwych dowodów trafiło do urzędów gmin w całym kraju? Oficjalnie nieco ponad 700 sztuk, czyli niewiele, w stosunku do ilości wniosków, ale według Gazety Prawnej w rzeczywistości takich przypadków ma być dużo więcej, a podawana przez ministerstwo liczba to jedynie ilość wadliwych dowodów, które trafiły do gmin.

Według źródeł dziennika, w rzeczywistości zdążono wyprodukować kilka tysięcy e-dowodów pozbawionych podpisu osobistego. Koszt wyprodukowania jednego to około 30 złotych, więc według najgorszych szacunków gazety straty z powodu błędu kosztować miałyby podatników około 150 tysięcy złotych. W skali całego budżetu to niewiele, ale jednak szkoda niepotrzebnie wydanych pieniędzy.

Ilustracja: Ministerstwo Cyfryzacji

podobne treści