internetWiadomości promowane

Dzięki Internetowi starsza pani przejdzie na emeryturę. A sępy zarobią

Strony takie jak Kickstarter są świetnym sposobem na to, by w relatywnie krótkim czasie zebrać fundusze na zrobienie czegoś fajnego. Oczywiście nie w naszym kraju (ale to już jest temat na osobny wpis). Nie zmienia to faktu, że Kickstarter czy Indiegogo działają, mają się świetnie, a ich użytkownicy co chwila pobijają jakiś rekord.

Ostatnio rekord padł właśnie na Indiegogo. A właściwie dwa. Pierwszy był (jest) rekordem ludzkiej dobroczynności, drugi bezczelności. Oba splecione są z losami mieszkanki Greece w stanie Nowy York – Karen Klein.

Karen Klein wykonuje bardzo niewdzięczną pracę. Jest starszą już kobietą, która pomaga utrzymywać spokój wśród kwiatu młodzieży szkolnej dowożonej autobusem do placówki edukacyjnej. Słabo płatna praca nie jest może marzeniem sześćdziesięcioośmiolatki, ale pozwala zarobić na utrzymanie. Niestety młodzież gimnazjalna nie jest w stanie zrozumieć tego, że każdą pracę należy szanować, więc naśmiewają się z niej niemiłosiernie. Tak bardzo, że na nagraniu, które trafiło do Sieci, Karen Klein nie wytrzymuje tego nerwowo.

Po tym jak niejaki Max Sidorov, znajomy, znajomego, znajomego Karen zobaczył nagranie, przyszedł mu do głowy całkiem logiczny pomysł – Karen Klein potrzebuje chwili odpoczynku od bezlitosnych bachorów. Założył więc kampanię na Indiegogo w celu zebrania 5 000 dolarów na wakacje dla niej. Odzew był niesamowity. W ciągu pierwszych 24 godzin zebrano 200 tysięcy, na chwilę obecną zebrano już ponad 460 tysięcy a do końca kampanii zostało jeszcze 29 dni.

Karen definitywnie potrzebuje wakacji, z taką ilością pieniędzy będzie mogła zastanawiać się nad przejściem na emeryturę. Założono nawet petycję do prezydenta USA by zwolnić zebrane dla Karen pieniądze z podatku.

A później użytkownik Case Prince wpadł na pomysł by założyć kampanię, w której użytkownicy mogliby podziękować Maxowi za jego internetową dobroć. WTF?

Tymczasem Max zaczął reklamować w update’ach do kampanii dla Karen kampanię dla siebie oraz swoją książkę, którą sprzedaje od jakiegoś czasu na Amazonie. Wpis z reklamą książki już zniknął ale przyznacie chyba sami, że zbieranie pieniędzy dla kogoś za to że pomógł jest przesadą. Maksymalnym przegięciem jest natomiast reklamowanie swojej książki podczas zbierania pieniędzy dla kogoś. Wpis już oczywiście zniknął, ale Internet nie zapomina:

Mam wrażenie, że coś poszło srogo nie tak jak powinno. Dobrze, ze Karen (lat 68) będzie mogła przejść w końcu (sic!) na zasłużoną emeryturę. Gorzej, że przy okazji pomagania jej, ktoś postanowił zwiększyć sprzedaż swojego dzieła a ktoś inny uznał, że za pomoc należy się wypłata. Czy tylko mi wydaje się, że to nie jest normalne?

[Buzzfeed]


podobne treści