naukaWiadomość główna

Drony napędzane laserem nie muszą lądować

Pomysł napędzania pojazdów promieniem lasera brzmi jak żywcem wyjęty z powieści science-fiction. A jednak jest to możliwe. Nie tylko możliwe ale i stosowane w praktyce. Amerykańskiej firmie LaserMotive udało się, we współpracy z Lockheedem Martinem, „zatankować” laserem dronę o nazwie Stalker.

Dzięki temu napędzana silnikiem elektrycznym drona mogła znajdować się w powietrzu przez 48 godzin. Dzięki dostarczaniu energii za pomocą światła lasera udało się nie tylko wydłużyć czas przebywania pojazdu w powietrzu o 2400 procent ale także potencjalnie można wyeliminować konieczność wysyłania innych pojazdów latających do dostarczania paliwa.

Zamiast tego system wykorzystuje zamontowany na pojeździe lub stacjonarnej platformie laser dużej mocy, który nakierowywany jest na panele słoneczne zamontowane na dronie. Kamery śledzą pojazd latający w czasie kiedy kołuje nad źródłem intensywnego światła i odpowiednio dostosowują położenie wiązki lasera do położenia drony. Zakończone powodzeniem testy przeprowadzono w zamkniętym tunelu aerodynamicznym. Wykazały one, że system sprawdza się znakomicie. Do tego stopnia, że zasilany w ten sposób pojazd mógłby teoretycznie lądować tylko na okresowe przeglądy techniczne.

Brzmi kosmicznie i takie też są aspiracje LaserMotion. W 2009 roku firma wygrała 900 tysięcy dolarów w konkursie Power Beaming organizowanym przez NASA. Celem zawodów było opracowanie systemu, który mógłby napędzać wiązką lasera robota wspinającego się po pionowej linie. Średnia prędkość robota napędzanego ich laserem wyniosła 3,9 metra na sekundę co było najlepszym wynikiem w tamtej odsłonie konkursu. W przyszłości LaserMotion chciałoby żeby ich lasery dostarczały energię elektryczną do baz na księżycu. Kosmos.

[Lockheed Martin via Gizmag]


podobne treści