news

Dlaczego nie przestajemy kochać latać. Mimo wszystko.

Sobota, 10 kwietnia 2010 rok. Po dzisiejszych wydarzeniach ten tekst oparty na wspomnieniach majora Briana Shula nabiera nowego wymiaru. Polecamy lekturę dla wszystkich, którzy kochają latanie i samoloty. Mimo, że są przyczyną takich tragedii jak ta dzisiejsza. 

Mogę wam opowiedzieć o budowie kadłuba SR-71 Blackbird, o jego silnikach Pratt&Whitney J58-P4 i jego powstaniu. Wolę jednak opowiedzieć o emocjach, jakie budzi latanie nim podczas niebezpiecznych misji. Wspomina major amerykańskiej armii Brian Shul.

W kwietniu 1986 roku, po ataku na amerykańskich żołnierzy w berlińskiej dyskotece, prezydent USA Ronald Reagan wydał rozkaz zbombardowania obozów terrorystów Muammara Kadafiego na terytorium Libii. Moim zadaniem było sfotografowanie z powietrza szkód, jakie poczyniły nasze bombowce F-111. Kadafi obiecał jednak zestrzelić każdy samolot, który pojawi się nad terytorium jego kraju. 15 kwietnia o poranku leciałem nad Libią z prędkością 3,4 tysiąca kilometrów na godzinę.

Siedziałem za sterami samolotu zwiadowczego SR-71, najszybszego na świecie. Towarzyszył mi operator sprzętu zwiadowczego (RSO), major Walter Watson. Kiedy znaleźliśmy się nad terytorium Libii, Walter powiedział, że zmierzają w naszym kierunku rakiety ziemia – powietrze. Obliczyłem, ile rakietom SA-2 i SA-4, osiągającym prędkość 5 machów, zajmie osiągniecie pułapu naszego samolotu. Nie zboczyłem z kursu, ryzykując wiarę w możliwości samolotu własnym życiem.

The Thrill of Flying the SR-71 BlackbirdPo kilku sekundach, które wydawały się trwać wieczność, skierowaliśmy maszynę w stronę Morza Śródziemnego. „Już możesz zwolnić”, powiedział do mnie Walter. Zdałem sobie sprawę, że lecimy z prędkością 2,5 kilometra na sekundę, czyli z prędkością ponad 3,2 macha. Wyhamowałem nad Sycylią, ale nie zdążyliśmy zwolnić dostatecznie, by wylądować na Gibraltarze, gdzie czekało na nas paliwo.

Odkąd bracia Wright wzbili się w powietrze, wyprodukowano wiele wspaniałych samolotów, między innymi Boeinga 707, F-86 Sabre Jet, P-51 Mustang. Jednak to SR-71, znany jako Blackbird, odegrał największą rolę w zimnowojennych zmaganiach i wpisał się do historii światowego lotnictwa.

Pierwszy raz zetknąłem się z SR-71 jako dziesięciolatek. Zbudowanie modelu samolotu z zestawu do modelarstwa okazało się dla mnie za trudne. Wyrzuciłem więc ociekający klejem zlepek do kosza.

29 lat później, wpatrywałem się z podziwem w prawdziwego SR-71 w bazie Sił Powietrznych w Beale. Miałem już 13 lat doświadczenia w lataniu samolotami wojskowymi, ale nigdy nie widziałem maszyny tak potężnej, a zarazem eleganckiej.

Samolot przeciekał, jak mój model – wylewało się z niego paliwo. Wszystko dlatego, ze przy prędkości 3 machów maszyna rozszerzała się pod wpływem temperatury i pomimo wbudowanych zawiasów traciła szczelność.

Początki
Ojcem SR-71 był Kelly Johnson, słynny projektant Lockheedów, który stworzył P-38, F-104 Starfighter i U-2. Kiedy w 1960 roku Rosjanie zestrzelili Gary’ego Powersa w U-2, Johnson zaczął pracować nad jeszcze szybszą maszyną. Problem polegał na tym, że przy prędkości 3000 km/h maszyna poddawana jest działaniu tak ekstremalnej temperatury, że do budowy kadłuba samolotu trzeba było użyć wyjątkowo odpornego stopu tytanu. Potrzeba też było specjalnego paliwa i oleju, odpornych na działanie tak wysokich i tak niskich temperatur.

The Thrill of Flying the SR-71 BlackbirdBlackbird wzbił się w powietrze pierwszy raz w 1962 roku, zaś w 1966 zaczęły się loty zwiadowcze. W 1983 roku, dzięki dobrej opinii przełożonych, mogłem siąść za sterami SR-71. Wtedy poznałem Waltera, który miał mi towarzyszyć przez kolejne 4 lata. Żartowałem, że to on jest szpiegiem, a ja tylko jego kierowcą.

Nasze szkolenie trwało rok, odbywało się w bazie w Beale w Kalifornii, bazie Kadena na Okinawie, i w Mildenhall w Wielkiej Brytanii. Na szkoleniowym locie przelatywaliśmy pół USA tam i z powrotem w niecałe 3 godziny. Z przerwą na tankowanie.

The Thrill of Flying the SR-71 Blackbird

Podziw
Blackbird co chwilę nas zadziwiał. Gdy wyprowadzaliśmy go z hangaru, wszyscy zwracali na niego uwagę, a przed bazą zatrzymywały się samochody. Wszyscy chcieli podziwiać skarb narodowy.

Pewnej nocy, lecąc nad Pacyfikiem, postanowiłem sprawdzić, jak wygląda niebo i wyłączyłem oświetlenie kokpitu. Choć tej nocy na niebie nie było Księżyca, wnętrze samolotu wypełniła jasna poświata. Uświadomiłem sobie, ze to blask Drogi Mlecznej.

Na wysokości 25 kilometrów jest się niedaleko gwiazd.

The Thrill of Flying the SR-71 BlackbirdKoszt eksploatacji SR-71 był bardzo wysoki, w szczególności z powodu morza paliwa, jakie zużywał. Armia wycofała go z użytku w 1990 roku, w wyniku cięć budżetowych. Blackbird uniknął do tamtej pory 4 tysięcy pocisków, nigdy nie został zestrzelony.

Ostatni lot Blackbirda, z Los Angeles do Waszyngtonu, trwał 64 minuty. Średnia prędkość wyniosła 3400 km/h. Celem było muzeum Smithsonian, w którym do dziś można go oglądać.

Samoloty SR-71 latały ćwierć wieku, za kadencji 6 prezydentów. Niedostrzegane przez wroga, przelatywały nad terytorium Wietnamu Północnego, Chin, Korei Północnej, Środkowego Wschodu, RPA, Kuby, Nikaragui, Iranu, Libii i Wysp Falklandzkich. Monitorowały na przykład manewry radzieckich łodzi podwodnych z ładunkami nuklearnymi.

Spędziłem 500 godzin za sterami tej maszyny. Nigdy mnie nie zawiodła.

Zbliżając się do libijskiego wybrzeża
Jesteśmy coraz bliżej Libii, a Walt mnie pyta, czy osiągniemy na czas odpowiednią prędkość i pułap. Odpowiadam, ze tak. Wiem, że się niepokoi, ale to ja mam ręce na sterze i czuję, do czego zdolna jest moja maszyna. Jak weteran walk powietrznych, wyczuwa terytorium i szykuje się do starcia.

Osiągamy pożądany pułap z zapasem 8 kilometrów. Walter jest pełen podziwu, a ja z pobłażaniem myślę: „Co ci inżynierowie wiedzą o lataniu?”.

Libia wygląda z tej wysokości jak wielka piaskownica. Walter mówi, że odbiera wiele sygnałów, które nie pochodzą od naszych sprzymierzeńców. SR-71 leci zwinnie, najlepiej od wielu dni. Czuje, że to już. Ja siedzę nieruchomo z dłońmi na sterze i patrzę, jak zagłębiamy się w terytorium kraju.

The Thrill of Flying the SR-71 BlackbirdTylko prędkościomierz daje znaki. Informuje, że lecimy coraz prędzej. Samolot złapał drugi oddech, jak wprawiony maratończyk.

Pod obstrzałem
Walt mówi, że odbiera sygnały o wrogich rakietach. Pokonujemy kilometr w sekundę, a ja robię się coraz bardziej niespokojny. Całe szczęście, że obserwowanie panelu pokazującego zbliżające się rakiety to nie moja działka.

Lecimy coraz szybciej. Co sekundę samolot przebija się przez 30 tysięcy metrów sześciennych powietrza. Mam nadzieję, że nasza prędkość sprawia, że wróg nie widzi samolotu na radarze. Zaraz skręcamy, co także pomaga uniknąć pocisków.

Przyspieszam, ponieważ Walt o to poprosił. Wydaje się, że samolot ani drgnął. Walter informuje mnie, że Libijczycy wystrzelili już w naszym kierunku rakiety. Zwiększam prędkość, obserwując wskaźnik temperatury. Pomimo że osiągamy prędkość 3,31 macha, maszyna nie rozgrzewa się do niebezpiecznej temperatury. Walt zamilkł na chwilę.

The Thrill of Flying the SR-71 BlackbirdSięgam po dźwignię na panelu autopilota kontrolującą nachylenie samolotu. Podnoszę dziób SR-71 zaledwie o 1/6 stopnia, ale przy tej prędkość to wystarcza, by maszyna zaczęła szybko zwiększać pułap. Nie traci przy tym prędkości.

Poważny ton głosu Waltera, który informuje mnie o nowych rakietach wystrzelonych w naszym kierunku, świadczy o tym, że tym razem to prawdziwe zagrożenie. Mam jak najszybciej przyspieszyć i zmienić kierunek lotu. Tylko to nas uratuje. Tylko że jeszcze się nie udało.

Milczymy, ale wiem, że i ja, i Walter zastanawiamy się, jak nie zbaczać z wyznaczonego kursu. Bezsensownie wyglądam za szybę, wyglądając pocisków. Przypominają mi się słowa pilotów, którzy latali SR-71 nad Wietnamem Północnym. Mówili, że kilka wybuchów, jakie faktycznie zdołali dostrzec, wyglądało jak implozje. Samoloty leciały tak prędko, że rakiety wydawały się zapadać, zamiast wybuchać.

Nie dostrzegam jednak nic, oprócz nieskończonego błękitu nieba i spękanej ziemi daleko pod nami. Sprawdzam, ile mil pozostało do skrętu. Zauważam, że prędkościomierz wskazuje 3,45 macha. Ustanowiliśmy zatem z Walterem nowy rekord. Prędkość nadal rośnie, choć we wnętrzu kokpitu jest nad wyraz spokojnie.

The Thrill of Flying the SR-71 BlackbirdCzuję, że samolot darzy mnie takim zaufaniem, jak ja jego. Osiąga prędkość, jakiej potrzebujemy i nie zawiedzie w takiej chwili. Niższa temperatura na zewnątrz na tej wysokości pozwala maszynie pokazać, jaki potencjał zawsze w niej drzemał.


Dumny Blackbird
Nie przegramy tego wyścigu. Lecimy z prędkością 3,5 macha. Czyli jak pocisk, tylko prędzej. Zaczynamy wchodzić w zakręt i nagle czuję wielką ulgę. Oddalamy się od kraju, nad którym spędziliśmy już stanowczo dość czasu. Mijamy Trypolis, osiągając jeszcze większą prędkość. W ułamku sekundy pustynię pod nami zastępuje błękit wody.

Prędkość zaczyna nas przerażać. Walt mówi, że nie widzi żadnych sygnałów o zbliżających się rakietach. Przyciągam do siebie przepustnicę, ale samolot nie zwalnia. Przy mniejszych prędkościach zareagowałby natychmiast. Tym razem samolot zareagował z opóźnieniem, jakby chciał nam pokazać: Uratowałem was, widzicie?

Widzimy.

Major Brian Shul napisał książkę Sled Driver, w której opowiedział o swoich doświadczeniach za sterami Blackbirda. Na stronie vfp62.com  można przeczytać wiele anegdot o szwadronie VFP-62, w którym służył Shul.


podobne treści


  • Michał Szabłowski

    2,5 km na sekundę ?!

  • Rafał Tomański

    tak samo jak podniesienie dziobu o 1/6 stopnia i zmiana wysokości przy tej nie-sa-mo-wi-tej prędkości. czytałem z wypiekami na twarzy!

  • blabla

    bardzo fajny artykuł, widać gizmodo ma niezłych tłumaczy :)

  • deathmul

    Dobra robota, świetnie się czyta:)

  • kevin94

    Heh, sporo już się naczytałem o Blackbirdzie, a nawet miałem niepowtarzalną okazję zobaczyć go na własne oczy – wspaniała maszyna, takich już dzisiaj się nie robi…

  • Marcin Molczyk

    Jaki samolot zastąpił Blackbirda? ktoś wie?

  • Rafał Tomański

    nie miał bezpośredniego następcy. armia przeszła na satelity i maszyny niewymagające pilota w środku. SR-71 latał na niewiarygodnym pułapie i z tego, co wiem, żaden rozpoznawczy samolot nie mógł się z nim równać.

  • rafal3

    Mam polską monografię SR – 71 , autorstwa Tomasza Hypkiego . Czyta się to , momentami , jak dobry kryminał . Wspaniały samolot , jedyny w swoim rodzaju . Jak pojadę kiedyś do USA to jedną z rzeczy którą będę chciał zobaczyć będzie właśnie SR – 71 Blackbird !
    R

  • bfiwhb

    cyt.: bardzo fajny artykuł, widać gizmodo ma niezłych tłumaczy :)

    tłumaczy to ma akurat takich sobie
    tekst pełen błędów w tłumaczeniu, porównując ze źródłem (swoją drogą dlaczego nie podany jest link do oryginalnego tekstu?) kilka zdań ma wogóle inny sens