news

Czy wasze prezenty pochodzą z kraju targanego wojną?

Wydobywane we wschodnim Kongo rzadkie minerały znalazły się w tym roku pod niejedną choinką. Oczywiście schowane pod obudową gadżetów. Nie brak ich w obwodach drukowanych smartfonów, płaskich telewizorów i konsol do gier. Jak pisze na Kotaku Sacha Lezhnev z Enough Project, na sprzedaży tych minerałów zarabiają głównie kongijscy watażkowie i przywódcy gangów, które jako metody walki o terytorium uznają gwałty zbiorowe.

Wiadomo o tym od dawna, sprawa zyskała nawet taki rozgłos, że niektórzy inwestorzy z Wall Street zainteresowali się, skąd firmy, w których akcje inwestują, biorą komponenty. Jednak nadal jedna trzecia producentów elektroniki, w tym Nintendo, Sharp, Panasonic i Canon, korzysta z materiałów wydobywanych z obszarów, gdzie toczą się działania wojenne. Enough Project
opublikował w ubiegłym tygodniu raport na temat postępowania takich firm: „Dążenie do pokojowych materiałów: Ocena działań korporacji w sprawie minerałów z terenów objętych wojną.”

Dla wielu mieszkańców Kongo wojna to świetny interes. Przywódcy wojskowi mieszkają w pięknych rezydencjach, ponieważ co roku setki milionów dolarów wędruje do ich rąk z tytułu eksportu cyny, tantalu, wolframu i złota.

W 2009 roku Hewlett-Packard, Intel i
Motorola zainicjowały wśród producentów elektroniki zwyczaj kontrolowania dostawców i sprawdzania, skąd pochodzą minerały wykorzystywane do produkcji komponentów. RIM, Dell, AMD i Motorola opowiadają się nawet za prawnym uregulowaniem tej kwestii.

Korporacje nie rozwiążą konfliktu w Kongo, ale ich decyzje mają wpływ na postępowanie dowódców kongijskich oddziałów zbrojnych. Gdyby żaden odbiorca nie przejawiał zainteresowania „krwawymi” minerałami, dowódcy musieliby zastanowić się, co zrobić, by odzyskać odbiorców.

Jedną z firm, które nie chcą się przyłączyć do inicjatywy Intela i nie domagają się od podwykonawców przeprowadzania audytów jest Nintendo, producent konsoli Wii. Sharp, Panasonic i Canon także nie wpierają kampanii na rzecz wprowadzenia ustawowej kontroli pochodzenia minerałów. Nie zadają żadnych pytań podwykonawcom i dostawcom podzespołów.

Podobną postawę można obserwować wśród większości firm jubilerskich, motoryzacyjnych i producentów maszyn przemysłowych. Tymczasem te branże także wykorzystują znaczne ilości cyny, tantalu, wolframu i złota. [Kotaku, www.raisehopeforcongo.org, RAISE Hope for Congo na Facebooku]


podobne treści


  • realista

    Krwawe minerały, phi, a jaka różnica jaki minerał a skąd wiecie czy banknot który na przykłąd trzymacie nie był kiedyś w rękach prostytutki czy mordercy na zlecenie, a jeśli był to czy dlatego ma być wyklęty i nei używany. Wińmy ludzi a nie przedmioty martwe.

  • dawid.dubanosow

    co z tego? ważne że mam mojego fona!

  • cobarde

    nic nie kumacie, przykład z banknotem – żal dupę ściska, łykacie jak pelikany każde gówno, oby was dojechali ci z Konga i dokonali krwawej zemsty na waszych białych tyłkach.

  • dawid.dubanosow

    nie stresuj się tak! i tak nic nie zmienisz!

  • boggie

    no laski zastanówcie się tez czy chcecie od swojego chłopaka złoty pierscionek zaręczynowy z takim krwawym brylantem

  • 20cm

    o kurcze…a ja wlasnie kupilem zloty pierscionek zareczynowy z brylantem 0,23 karata za 2085 zl w Yes. to mam go teraz oddac i kupic srebrny z cyrkonia za 285 zl? poziom komentarzy na gizmodo siega ziemi (tak jak moj pulek)