naukanews

Co to jest?

Napęd grawitacyjny statku kosmicznego? Radzieckie działo na antymaterię? Akwarium dla radioaktywnych ryb? Nie… Odpowiedź jest dużo bardziej wstrząsająca.

Patrzycie na prostownik rtęciowy, urządzenie, którego w latach 20. i 30. ubiegłego wieku używano do zamiany prądu zmiennego na stały. Z takich potężnych żarówek korzystano w elektrowniach dostarczających prąd dla kolei, samochodach czy lokomotywach.

Jak pisze Jacek Tomczak-Janowski, prostowniki rtęciowe:

(…) pracowały przy prądach roboczych do 500 amperów przy napięciu 600 V (albo 30 A przy 15000 V). (…) Prostowniki te zawierały ciekłą rtęć, którą w celu włączenia prostownika należało odparować przy pomocy łuku elektrycznego. W tym celu trzeba było przechylić lampę do momentu zapłonu łuku miedzy lustrem rtęci a elektrodą zapłonową. W tzw. excitronach był nawet specjalny mechanizm wtrysku rtęci. Odmianą prostowników rtęciowych były ignitrony, w których zapłon był wywoływany drogą czysto elektryczną w każdym półokresie roboczym, do 50 razy na sekundę. 

Prostowniki rtęciowe miały pewną nieprzyjemną cechę: zawierały rtęć. A ta była przyczyną częstych zatruć w elektrowniach. Do tego miały tendencję do wybuchania. Dlatego w latach 70. zaczęto je wymieniać na prostowniki półprzewodnikowe. Bezpieczniejsze i dużo nudniejsze. [Kyle VanHemert/giz, Make, DVICE, Jacek Tomczak-Janowski]


podobne treści