news

Chiny straciły kontrolę nad swoją stacją kosmiczną?

Pod koniec ubiegłego tygodnia ChRL wyniosła na orbitę swoją drugą stację kosmiczną nazwaną Tiangong-2. Jest to oczywiście olbrzymi sukces, prowokuje o jednak pytania o to, co stało się z pierwszą. A akurat z nią nie jest najlepiej – Chińczycy, bardzo oględnie, ale jednak, przyznali, że stracili nad nią kontrolę.

Tiangong-1, bo tak nazywa się pierwsza chińska stacja orbitalna, jest niewielkim (około 10 metrów długości, ponad 3 metry średnicy), eksperymentalnym laboratorium, które powstało w ramach przygotowań do wyniesienia przez Chiny na orbitę większej, długoterminowej stacji, która według planów ma zacząć powstawać w okolicach roku 2022. Składa się ona z modułu załogowego, wyposażonego w laboratorium i węzeł cumowniczy, oraz serwisowego, wyposażonego w silniki i baterie słoneczne. Od roku 2011, kiedy to stacja rozpoczęła swoją misję, Chiny wykorzystywały ją do testowania swoich procedur łączenia pojazdów na orbicie, przeprowadzono też na nią dwie misje załogowe, ostatnią z nich w roku 2013. Według zapowiedzi, miała to być ostatnia misja do Tiangong-1, a sam moduł miał zostać zdeorbitowany krótko po niej.

Ale nie został. Podczas konferencji prasowej, jaka została zorganizowana w ubiegłym tygodniu w związku z wyniesieniem Tiangong-2, Wu Ping, zastępca dyrektora chińskiego załogowego programu kosmicznego, chwalił stację, która z nawiązką spełniła swoją „historyczną misję”, ponieważ zaprojektowano ją do tego, by działała maksymalnie trzy lata. Następnie zapowiedział, że zostanie ona zdeorbitowana w przyszłym roku, a jeśli pojawi się niebezpieczeństwo, że spadnie ona na tereny zabudowane, to Chiny wystosują odpowiednie ostrzeżenie do społeczności międzynarodowej. Sprawa załatwiona.

Problem w tym, że nie do końca. Zwykle kiedy pojazd wycofywany jest z użycia, planuje się jego wejście w atmosferę w taki sposób, by w niej spłonął. Kontrolowane spalanie planuje się nad oceanami, by uniknąć niebezpieczeństwa, że ewentualne szczątki zagrożą ludziom. Jeśli wysoki przedstawiciel chińskiego załogowego programu kosmicznego stwierdza, że „w oparciu o nasze kalkulacje i analizy jesteśmy przekonani, że większość kosmicznego laboratorium spłonie podczas przejścia przez atmosferę”, a następnie, według agencji Xinhua, dodaje, że „Chiny będą nadal monitorować Tiangong-1 (…), a jeśli będzie to konieczne, podzielą się ze społecznością międzynarodową prognozami dotyczącymi jego opadania”, nie świadczy to dobrze o stopniu kontroli, jaki ChRL ma obecnie nad swoją pierwszą stacją orbitalną.

Oczywiście prawdopodobieństwo tego, że spadająca Tiangong-1 rzeczywiście komuś zagrozi jest minimalne, ale najwyraźniej Chińczycy nie mogą go wykluczyć. Pozostaje nam poczekać na to, aż stacja orbitalna wejdzie w atmosferę. Według chińskich szacunków ma to nastąpić w drugiej połowie przyszłego roku.

Ilustracja: CMSA


podobne treści