internet

Chiny i Rosja jednoczą się by kontrolować Internet

Od dłuższego czasu Rosja stara się przejąć jak największą kontrolę nad, nazwijmy to umownie, rosyjską częścią Internetu. Nie ona pierwsza, i zapewne nie ostatnia, próbuje zapanować niepodzielnie nad własną przestrzenią informacyjną, ale niedawno zyskała w tym zakresie nowego sprzymierzeńca. Jest nim Chińska Republika Ludowa.

W miniony weekend w Moskwie odbyła się tradycyjna parada z okazji zakończenia Wielkiej Wojny Ojczyźnianej. W tym roku na uroczystościach pojawiło się co prawda mniej zagranicznych gości niż zazwyczaj, ale wśród tych, którzy jednak przybyli, nie zabrakło prezydenta Chińskiej Republiki Ludowej Xi Jinpinga. Przy okazji tej wizyty oba kraje podpisały umowę, na mocy której oba państwa będą wymieniać się doświadczeniami w zakresie „bezpieczeństwa informacyjnego”.

Treść umowy nie precyzuje o wymianę jakich konkretnie doświadczeń chodzi, nie wiadomo także jak dokładnie ma wyglądać ta współpraca, wiadomo jednak, że ma być długoterminowa i brać w niej będą udział organy bezpieczeństwa obu państw. Oba państwa będą ponadto prowadziły wspólne prace nad rozwojem technologii, które mają chronić ich „otoczenie socjalno-ekonomiczne”, „porządek publiczny” oraz zapobiegające „interferowaniu z działaniami państwa”.

I trzeba przyznać, że Rosjanie mogą się sporo od Chińczyków nauczyć w tym zakresie. Choć Rosja od lat rozwija własną infrastrukturę kontroli nad internautami, daleko jej do możliwości jakie daje „Great Firewall of China”. Wymiana doświadczeń i poszczególnych rozwiązań technicznych, jakie posłużyły do budowy tego systemu, z pewnością zwiększyłoby jeszcze bardziej możliwości niesławnego Roskomnadzoru.

Choć dla przeciętnego rosyjskiego internauty powyższe informacje nie są najlepsze, nie oznacza to niestety, że rosyjsko-chińska współpraca dotyczyć będzie jedynie spraw wewnętrznych. Jak podkreślają amerykańscy analitycy, oba kraje zobowiązały się dodatkowo, że nie będą się nawzajem hackowały. Trudno powiedzieć jak dokładnie to zobowiązanie będzie wypełniane, ale jest raczej pewne, że część sił, które w tym celu wykorzystywane, zostanie przerzucona na inne fronty:

„Jestem przekonany, że jest to bardzo niedobra wiadomość dla Internetu i jego przyszłości,” stwierdził Mike Rogers, były przewodniczący amerykańskiej senackiej komisji wywiadu. „[Chiny i Rosja] skupią swoje zasoby na Stanach Zjednoczonych oraz na innych innowacyjnych gospodarkach świata, co oczywiście będzie ze szkodą dla tych innowacyjnych gospodarek.”

Zdjęcie: Flickr/openDemocracy


podobne treści