news

Albumy Pink Floydów zniknęły ze sklepów internetowych

Po wygraniu procesu sądowego przeciwko EMI, zespół Pink Floyd uzyskał prawo do zakazania sprzedaży pojedynczych nagranych przez siebie utworów. Chcesz ściągnąć Wish You Were Here? Będziesz musiał kupić całą płytę. Wszyscy wiemy, jak będzie to wyglądać w rzeczywistości…

Hity takie jakThe Wall, Animals czyThe Final Cut zniknęły z między innymi iTunes oraz Amazon. Ma to związek z wygaśnięciem kontraktu zespołu z wytwórnią EMI. Kapela chce mieć pewność, że nikt poza nimi nie będzie miał prawa handlować pojedynczymi nagranymi przez nich utworami.

Pomysł Pink Floydów może dziwić, ponieważ od 2000 roku album The Wall z hologramem EMI sprzedał się w ilości półtora miliona sztuk w samych Stanach Zjednoczonych, z czego tylko 107 tysięcy pochodziło ze sprzedaży cyfrowej.

Niektóre albumy legendy rocka: The Piper at the Gates of Dawn oraz Dark Side of the Moon dostępne są jeszcze w sprzedaży, ponieważ EMI nadal posiada do nich prawa. Pozostałe z nich będą albo kupowane w całości (to się jeszcze okaże) albo ściągane w najmniej opłacalny dla zespołu sposób. [Kat Hannaford/giz, Reuters, TechRadar]


podobne treści


  • Dawid Krysiak

    PF robił zawsze albumy koncepcyjne i wcale nie dziwię się że się zbuntowali przeciwko macdonaldyzacji ich muzyki, podobnie z Genesis z Peterem Gabrielem – czy ktoś wyobraża sobie kupienie „Selling England by the pound” czy „Lamp lies down on Broadway” na utwory? chyba nawet by się nie opłacało, bo to 2xCD, utworów dużo, więc wyszłoby drożej niż kupienie wydawnictwa w sklepie, nawet u takich zdzierców jak Mediamarkt.

  • Anonim

    W przypadku PF zupełnie nie przejmowałbym się piractwem – raz, że mówimy o archowaliach, które miłośnicy już skompletowali, dwa – ich fani po prostu zarabiają i zwyczajnie łatwiej im kupić niż bawić się w torrenty, trzy to też fakt, że szanujący się wielbiciel – nawet jeśli posiada ich mp3, to równocześnie na półeczce kurzą mu się oryginalne albumy. Że nie zarobia na dzwonkach do komórek? Wątpliwa sprawa, w dodatku niewielki procent by do nich trafiał. Ta sprawa zwraca uwagę na zupełnie inny daleki od piractwa – choć niektórzy chcieli by to widzieć inaczej – aspekt. Mianowicie na iście faszystowską dyktaturę wielkich wytwórni, dla których artysta jest w zasadzie elementem tylko przeszkadzającym w robieniu kasy – może zmiana technologiczna przewietrzy niektórym w głowach i zobaczą w niej szansę na wyrwanie sie z tego błędnego koła

  • ma
  • lolita