news

75 lat zdzierstwa

Rocznica, której nie obchodzimy z wielkim sentymentem. Świętowanie
narodzin urządzenia, które pożera nasze ciężko zarobione pieniądze, graniczyłoby
z masochizmem. Trudno się jednak oprzeć estetyce dawnych parkometrów.
Oto historia z 1935 roku. 13 maja, 75 lat temu (rocznica minęła wczoraj), Carl C.Magee z Oklahoma City wystąpił o przyznanie mu patentu na urządzenie do pobierania opłat za parkowanie.

W czerwcu 1935 roku pierwsze parkometry, które pożerały pięciocentówki, pojawiły się na ulicach Oklahoma City. Opłata w wysokości 5 centów (równowartość ok. 2 dzisiejszych złotych) wystarczała na postój od 15 do 60 minut, w zależności od bliskości do centrum.

Wiemy już, kogo winić za mandaty. Dlaczego Carl Magee, prawnik, polityk i dziennikarz pochylił się nad takim zagadnieniem, jak parkowanie? Ponieważ kiedy został członkiem komitetu ruchu ulicznego przy Izbie Handlowej Oklahoma City, dostał za zadanie rozwiązanie problemu braku miejsc parkingowych w centrum.

Już w 1935 roku w amerykańskich miastach zbyt wielu pracowników biur przyjeżdżało do pracy samochodem i zostawiało pojazd na cały dzień w centrum. Inni obywatele, którzy przyjeżdżali do miasta później, na przykład na zakupy, nie mieli się gdzie zatrzymać.

Magee wymyślił urządzenie, które wskazywało czas, do którego opłaciliśmy postój. Słowem, jeden parkometr na jeden samochód. Tego typu urządzenia stanowiły normę przez 40 lat i nadal można je spotkać na ulicach amerykańskich miast. Błyskawicznie znalazły się w centrach wszystkich amerykańskich metropolii.

Przychody z parkometrów zasilały miejskie kasy, a Magee zarabiał krocie, sprzedając je po 23 dolary. Wszyscy pozostali cierpią do dziś. [Tony Borroz/Wired.com, zdjęcie: Wikipedia]


podobne treści