news

666 MHz: Zemsta na frajerach

W miejscu takim jak Gizmodo, każdy czytelnik powinien wiedzieć, kim są nerd oraz geek. Dzisiejsze 666 MHz poświęcę na to, aby w amerykańskim stylu skopać biednego kujona, a potem udowodnić wyższość stylowego świra.

Jeszcze kilka miesięcy temu, gdy pisałem felieton na temat stereotypu maniaka komputerowego, narzekałem, że w Polsce nie istnieje subkultura geeków – przeciętny gracz postrzegany jest jak jeden z bohaterów Zemsty frajerów. Brakowało mi tych konwentów, świrów na ulicach i widoku niezliczonej ilości DS-ów w rękach nastolatków przesiadujących na ławkach w parku. Mówiąc w skrócie – wszystkiego, co sprawiło, że prześladowany kujon-okularnik stał się na Zachodzie ikoną mody oraz popkultury, zjawiskiem znanym, szanowanym i pożądanym.

Całe szczęście, ostatnie pół roku obfitowało w wiele sytuacji, które przekonały mnie do zmiany zdania. Modne i komunikatywne świry, czyli geekowie, mają się coraz lepiej – również w naszym kraju. Pierwszą oznaką, co znamienne, były ciuchy. Ucieszyłem się bardzo, gdy w końcu mogłem kupić porządny t-shirt ze Space Invaders, który nie wyglądał jak wielokrotnie przepocona koszulka z napisem „Iron Medein”. Później, ubrany jak prawdziwy gracz, zaczytywałem się w kolejnych powieściach spod szyldu Mass Effect i czekałem na imprezy dla zagorzałych fanów: nocne premiery i specjalne pokazy. Znalazła się też okazja do grubego melanżu – w warszawskim Śnie Pszczoły każdy zaangażowany społecznie geek mógł tańczyć i bawić się jak normalni ludzie. Dodam, że bez kart, figurek i podręczników.

Ukoronowaniem tego procesu był specjalny, dedykowany geekom blog, na który trafiłem kilka dni temu. Oprócz ciekawych artykułów, zainteresowała mnie dodatkowa zakładka „o geekach”, w której autor próbuje zdefiniować fenomen tego pojęcia. Gdy czytałem tę stronę po raz pierwszy, mogłem w pełni zgodzić się z przenikliwą analizą podkreślającą różnicę pomiędzy geek oraz nerdem. Jeśli jeszcze tego nie zrozumieliście – ten pierwszy jest zafascynowany sprzętem oraz grami, i jednocześnie, bardzo fajny oraz lubiany. Natomiast ten drugi to po prostu kujon, wciąż wyśmiewany i bity wymoczek, który przez noszone na nosie denka nie widzi rzeczywistego świata. Prawdziwy, stuprocentowy nerd zasługuje, co najwyżej, na uśmiech pełen politowania – nic więcej. 

Wczoraj, gdy już uświadomiłem sobie, że będąc geekiem jestem najwyższą formą życia organicznego, postanowiłem z podobnymi do mnie osobnikami wyskoczyć do pubu. Nie ma nic lepszego od miłej pogawędki w zadymionym barze na Krakowskim Przedmieściu. Kolejne zimne piwa zmusiły mnie do powstania, wygładzenia koszulki dla graczy od J!NX i udania się do toalety. Przy pisuarze, co można uznać za symboliczne, doznałem prawdziwego objawienia. Dotarło do mnie, że przez całe spotkanie rozmawialiśmy o Gwiezdnych Wojnach, grach, II wojnie światowej i broni palnej. Wtedy skojarzyłem, że te dziwne spojrzenia osób na ławce obok nie były przypadkowe…

Nie jest ważne, czy ktoś uczy się dobrze i przypomina posturą kij od szczotki, czy też gra w futbol i z upodobaniem bije pryszczatych chudzielców. Znaczenia nie mają też ubrania – świeża koszulka i stary, dziurawy sweter w kratkę tak samo zdobią prawdziwego maniaka. Ostatecznie, nie liczy się nawet ilość społecznych interakcji. Rozmowa o realności podróży nadświetlnych znanych z filmów sci-fi jest tak samo żałosna na ircu, jak i w pubie. Prawda jest smutna, geek może być uznany za kolejny etap ewolucji nerda, ale i tak obydwaj skazani są na życiową zagładę…

PS. Złośliwe 666 MHz pojawia się cyklicznie, raz w tygodniu, w sobotę. Jeśli macie w głowach jakieś tematy, pomysły lub sugestie – piszcie na mojego maila: [email protected].

#!#ankieta#!#

podobne treści

  • velopl

    Chyba nie do konca to tak wyglada. Mozna byc geekiem w ogole nie grajac. Bycie nerdem tez wcale nie jest takie zle ba z tego co obserwuje osobiscie, powiedzenie komus, ze jest nerdem w 90% przypadkow jest komplementem. Tak samo jak sformulowanie Bollox ma dwa znaczenia.

  • Levon Yemenjyan

    Panie Kamilu, albo te „felietony”(w cudzysłowu bo uważam że są naprawdę cienkie) wychodzą z co najmniej półrocznym poślizgiem albo jakiś PUB w warszawie łamie prawo, bo w zadymionym PUB-ie już od pół roku nie byłem!

  • g

    Nerdow nikt nie lubi bo to tacy ludzie czesto przemadrzali majacy wysokie mniemanie o sobie, traktujacy innych ludzi z gory. Tego nikt nie lubi

  • Kamil .qam Przybysz

    @ Levon
    W takim razie, jesteś na bakier z najprostrzą metodą obejścia tego przepisu – zamiast specjalnej salki dla palących, robi się specjalną salkę dla niepalących a reszta pubu cieszy się dymem i dobrymi wyciągami.

  • asd

    / Wg. projektu palarnia nie może przekraczać 30% powierzchni lokalu, więc twoja metoda chyba zakrzywia czasoprzestrzeń

  • Kamil .qam Przybysz

    @asd
    Art. 5a, ust. 4 –
    „Właściciel lub zarządzający lokalem gastronomiczno-rozrywkowym z co najmniej dwoma pomieszczeniami przeznaczonymi do konsumpcji, może wyłączyć spod zakazu określonego w art. 5, zamknięte pomieszczenie konsumpcyjne, wyposażone w wentylację zapewniającą, aby dym tytoniowy nie przenikał do innych pomieszczeń.”

    Nie wiem czy właściciele pubów zakrzywiają przestrzeń i czy robią to legalnie, ale nie jest to jedyny lokal który znam i w którym można palić. Jak widać, nic nie robią sobie z Twoich komentarzy…

  • Kamil .qam Przybysz

    @asd
    Art. 5a, ust. 4 –
    „Właściciel lub zarządzający lokalem gastronomiczno-rozrywkowym z co najmniej dwoma pomieszczeniami przeznaczonymi do konsumpcji, może wyłączyć spod zakazu określonego w art. 5, zamknięte pomieszczenie konsumpcyjne, wyposażone w wentylację zapewniającą, aby dym tytoniowy nie przenikał do innych pomieszczeń.”

    Nie wiem czy właściciele pubów zakrzywiają przestrzeń i czy robią to legalnie, ale nie jest to jedyny lokal który znam, w którym można palić. Jak widać, nic nie robią sobie z Twoich komentarzy…

  • 1.patryk.4

    Gdzie w Polsce można kupić produkty J1NX?