news

666 MHz: Cud wyborczy odnaleziony w Sieci

Wczoraj wyłączyliśmy nasze komputery i ruszyliśmy do urn wyborczych. Postanowiłem więc sprawdzić, o których samorządowcach moglibyśmy napisać na Gizmodo. Szukałem ludzi światłych, obeznanych z Internetem, serwisami społecznościowymi oraz nowymi technologiami. Jak się okazał – wielu kandydatów postawiło na nowoczesne media i z odwagą wkroczyło w świat wirtualnych afiszy.  

Politycy i nowe technologie? Na usta ciśnie się jedno słowo: Photoshop. O tym, że na plakacie należy wyglądać bosko, wiedzą zarówno grube jak i malutkie ryby. Nie ma nic złego w ukryciu kilku zmarszczek lub przebarwień skóry. Ostro zaczyna się dopiero, gdy kandydat postanowi wygładzić calutkie, prawie nagie ciało. Tak było z Kasią Szczołek, powszechnie znaną jako Sara, internetowa krzykaczka. Jej pełen seksu plakat, na którym pierwsze skrzypce grają długie, sztuczne nogi, wywołał powszechne oburzenie wyborców. Jednak kilka machnięć w programie graficznym i żerowanie na banalnej kontrowersji to za mało, jak dla Gizmodo. 

Kolejnym słowem kluczowym jest Facebook. Lokalni politycy, często ubodzy w odpowiednie środki finansowe, walą drzwiami i oknami do najpopularniejszego serwisu społecznościowego na świecie. Jednym z nich jest Piotr Grzymowicz – kandydat na prezydenta Olsztyna. Na jego profilu znajdziemy prawie 1000 znajomych, bardzo skrupulatnie wyselekcjonowaną listę „lajków”, kilka postów oraz całkiem ciekawą biografię. Zabrakło tylko programu, ale to małe, niewarte wspomnienia, niedopatrzenie. Zastanawiam się nad jedną kwestią – czy sympatyczne komentarze, które możemy tam przeczytać, po wyborach nie zmienią się w miecz obosieczny. Już nie jedna osoba straciła twarz na Facebooku, a jak wiemy, niezadowoleni wyborcy potrafią być okrutni. 

#!#photo2#!#

Ważnym zagadnieniem są materiały wideo. Człowiekiem, który jako jeden z pierwszych wszedł w świat internetowego filmu, był Jarosław Oborski – rycerz z Warszawy. W humorystycznym spocie (chyba?), zaprezentował swój program z iście średniowiecznym etosem. Muszę też wspomnieć o Januszu Cichoniu – kolejnym kandydacie, który ubiega się o stołek prezydenta Olsztyna. Polityk postanowił zawojować świat wideoblogerów. Utworzył swój kanał na YouTube i przekonuje wyborców za pomocą filmików. Brakuje mu tylko widzów. Jednak niekwestionowanym zwycięzcą w tej kategorii jest Jacek Guzy oraz jego wiekopomne dzieło pt. „Dzień Jacka Guzego”. W tej (prawie) hollywoodzkiej produkcji możemy zobaczyć, jak polityk pije sok, podpisuje dokumenty i, po dramatycznym zwrocie akcji, zakłada kalosze i biegnie ugasić pożar. Na sam koniec, w putinowskim stylu, pokazuje mięśnie a potem przewraca się na matę. Oskar gwarantowany.  

Choć to niezwykłe, polityka może się też łączyć z grami. Żywym dowodem jest młody Łukasz Marek Sielski, kandydat na radnego ze Szczecina. Oprócz opowieści o swoich doświadczeniach zdobytych w samorządzie z podstawówki, Sielski chwali się swoimi dokonaniami programistycznymi. Jest autorem niezwykle popularnej gry „Przeciągnij Grzesia”, w której Jarek i Bronek walczą o głosy Grzegorza. Widać jak na dłoni, że ma medialne zacięcie. Niestety, jak udowadnia jeden z internetowych komentatorów – młodzi gracze nie mogą liczyć na głosy. Pewien „gość” stwierdził: „Ta młodzież jest wykształcona na grach komputerowych, w których jeżeli coś nie wyjdzie to są dodatkowe ‘życia’ i gra toczy się dalej bez konsekwencji, albo grali w monopol”. Jak widać, długie godziny przy SimCity lub Theme Park nie pomogą w rządzeniu, nawet jeśli niektórzy uważają gminę za cyrk. 

Ostatnią kategorię rządnych władzy zapełniają miłośnicy hasła „chleba i igrzysk”. Chodzi mi o tych samorządowców, którzy chcą nam za darmo podarować szerokopasmowy Internet. Większość takich obietnic brzmi zabawnie i abstrakcyjnie, są jednak wyjątki. Jeden z nich stanowi Krzysztof Szpyt z Lubaczowa, który jeszcze przed wyborami ruszył z programem ePrzyśpieszenie – darmowej sieci dla mieszkańców powiatu! To brzmi zachęcająco. Jest jednak pewien szkopuł. Jak się okazuje, kandydat na burmistrza lubi snowboard, jazdę rowerem i rozgrywkę przy „gierkach MMO RPG”. Obecnie gra w Age of Conan. Lepiej w to, niż w World of Warcraft, ale i tak obawiam się, że może skończyć jak czterej przyjaciele z ośnieżonego South Parku. Mam nadzieję, że chociaż ten darmowy Internet, zakładany jest w innym celu…  

#!#photo3#!#

Wielu może odebrać ten tekst, jako ciężkostrawną próbę nabijania się z porządnych ludzi wierzących w ideały. Rzeczywiście, taki był mój zamysł, ale tylko częściowo. Chciałbym, aby był to pretekst do dyskusji na temat tego, ile poważnej polityki powinno zbaczać na tematy Internetu, gier i innych, nowoczesnych technologii. Czy powinniśmy wpuszczać smutnych krawaciarzy do Sieci? Czy chcemy słuchać o tym, jak prawią o naszych pasjach (często nie mając o nich pojęcia)? Nie wiem. Najważniejsze, aby ich pomysły znajdowały odzwierciedlenie w powyborczej rzeczywistości…

PS. Złośliwe 666 MHz pojawia się cyklicznie, raz w tygodniu, w sobotę. Jeśli macie w głowach jakieś tematy, pomysły lub sugestie – piszcie na mojego maila: [email protected].


podobne treści