newsWiadomość główna

„Wielka ucieczka” McAfee’iego

Epopei Johna McAfee’iego ciąg dalszy. Pionier oprogramowania antywirusowego nadal ukrywa się przed władzami Belize, nie szczędzi jednak telefonicznych wywiadów dziennikarzom.

W ciągu tego tygodnia McAfee, który twierdzi, że jest niewinny a morderca, który zastrzelił jego sąsiada tak na prawdę pomylił domy, ponieważ kula przeznaczona była dla niego, zdążył już kilkanaście razy rozmawiać z dziennikarzami magazynu Wired. Sam dzwoni, czasem nawet kilka razy dziennie.

Podczas jednej z rozmów McAfee przyznał się, że „całkowicie zmienił swój wygląd”. Sześćdziesięciosiedmiolatek zafarbował podobno włosy, brodę i wąsy na czarno – coś co zupełnie nie rzuca się w oczy. W pewnej chwili McAfee sam przyznał, że „wygląda jak morderca” co chyba nie było tym, czego oczekiwał po zmianie wyglądu.

Podczas swojej ucieczki John McAfee znalazł nawet czas na to, by napisać politycznie zaangażowany esej, w którym oskarżał władze Belize o liczne nadużycia i zapowiadał, że wkrótce przedstawi swoją pełną wersję wydarzeń. Jego opowieść o ludziach znikających na komisariatach w Belize brzmi interesująco, jednak w raportach Freedom in the world  kraj ten wypada mniej więcej tak samo jak Polska więc trudno w nie uwierzyć.

W pewnym momencie McAfee zaczął nawet zastanawiać się, czy przypadkiem nie za często używa swojego telefonu komórkowego. W końcu telefon można namierzyć, prawda? Dlatego w pewnej chwili zaczął pytać na forach internetowych o to, ile czasu władzom może zająć namierzenie sygnału telefonicznego i jak można temu zapobiec.

A żeby było jeszcze śmieszniej, wczoraj McAfee przyznał się reporterom CNBC, że tak naprawę wcale nie uciekł a po prostu zadekował się w swoim domu tak skutecznie, że policja nie mogła go tam znaleźć. I siedzi tam od prawie tygodnia.

Jeśli brzmi to abstrakcyjnie, trzeba nadmienić, że hacjenda McAfee’iego jest dość sporych rozmiarów a on sam jest bogatym paranoikiem, który w ciągu czterech lat zdążył wybudować na swojej posiadłości przeróżne przybudówki, schowki oraz zamaskowany panic room.

Choć sprawa jest bardzo poważna, obserwując zachowanie Johna McAfee’iego można odnieść wrażenie, że powaga sytuacja jakoś do niego nie dotarła. Jemu naprawdę się to podoba. Zwłaszcza, że nagle tyle osób się nim interesuje…


podobne treści