internet

ZUS Liderem Informatyki 2012 a technologia, która stwarza problemy

Nie wiem czy zdajecie sobie z tego sprawę, ale kilka dni temu Computerworld przyznał tytuły Lidera Informatyki 2012. Wprost nie potrafię opisać swojego zdziwienia, kiedy wśród wyróżnionych firm i instytucji znalazłem ZUS. Tak, to ta instytucja, która zajmuje granitowy pałac w Twojej okolicy.

W uzasadnieniu czytamy, że „ZUS uruchomił nowy portal informacyjny, który usprawnia wymianę dokumentów i informacji między Zakładem a ubezpieczonymi. Towarzyszy mu elektroniczna platforma wymiany danych, która ogranicza ilość dokumentacji papierowej. Nowy system kierowania ruchem usprawnił prace jednostek terenowych.”

Niby pięknie i wspaniale, ale cała sytuacja jest moim zdaniem trochę groteskowa i może stanowić doskonały przykład złego przykładu.

Uważam, że technologia dzieli się na dwa rodzaje – tę, która rozwiązuje realne problemy, oraz tę, która realne problemy stwarza. Dziwnym trafem technologia, która powstaje na styku IT i instytucji publicznych w Polsce, w przeważającej większości wypadków należy według mnie do tej drugiej kategorii.

Dla przykładu na pewnej znanej, polskiej uczelni przyszły absolwent nie może po prostu oddać swojej pracy dyplomowej promotorowi. Musi zuploadować ją na serwer po to, by każda strona została oznaczona liczbą kontrolną. Dopiero później mona ją ściągnąć z serwera i, już opatrzoną cyfrowym imprimatur, wydrukować, wypalić na 2 płytach CD i dostarczyć do dziekanatu. Po co 2 płyty, skoro szacowna Alma Mater już ma to na swoich serwerach? Nie mam pojęcia. Chyba tylko po to, by student w dobie powszechnej informatyzacji, nie odwykł od stania w kolejkach do dziekanatu.

Trochę światła na temat informatyzacji urzędów i instytucji publicznych rzuciła swego czasu moja rozmowa z pracownikiem pewnej agencji interaktywnej, która zarabia niemałe pieniądze na wykonywaniu stron internetowych dla urzędów. Interesowała mnie zwłaszcza kwestia tego, że na tego typu stronach zazwyczaj trudno znaleźć potrzebne informacje. Odpowiedź była zaskakująca – oni chcieliby wykonywać strony urzędów taki sposób, by użytkownik żyjący w XXI wieku, w łatwy sposób mógł znaleźć informacje. Niestety nie mogą, ponieważ muszą trzymać się wytycznych. A wytyczne mówią, że strona ma wyglądać tak a nie inaczej.

Nie to nie jest robione po to, żeby ułatwić życie obywatelowi. Nawet jeśli pierwotny zamysł był właśnie taki, po przejściu przez urzędnicze tryby opinii i wytycznych, mało z niego zostaje. W rezultacie mamy produkt, który jest nieintuicyjny i często sam stwarza dodatkowe problemy, zamiast problemy likwidować.

Nie wątpię, że usprawnienie wymiany dokumentów pomiędzy ZUS a ubezpieczonymi oraz ograniczenie ilości papierowej dokumentacji nie jest osiągnięciem. Ale zamiast usprawniać obieg dokumentacji i wydawać na to setki tysięcy złotych z publicznych pieniędzy, może warto byłoby się zastanowić najpierw, czy te wszystkie dokumenty są potrzebne.


podobne treści