internetkrótka piłkaprogramy

ZDNet: Microsoft pracuje nad nową przeglądarką dla Windowsa 10

Czy to początek końca jednego z najbardziej znienawidzonych tworów w historii Microsoftu? Mimo dokonania wielu znaczących poprawek w wyglądzie i działaniu programu, starania o poprawę wizerunku przeglądarki Internet Explorer zakończyły się kompletnym fiaskiem. Słynne dzieło giganta z Redmond od lat zmaga się ze zrzuceniem łatki bubla, która przylgnęła do niej na przestrzeni całej ostatniej dekady i wygląda na to, że nie pozbędzie się jej aż do końca swej egzystencji w tej formie. Portal ZDNet donosi, że amerykańska firma znużyła się już walką o zmianę oblicza IE i rozpoczęła prace nad alternatywną przeglądarką internetową, która trafi do wyposażenia nowego Windowsa 10.

Aplikacja nosi ponoć nazwę kodową „Spartan” i ma przypominać w swym wyglądzie dwa najbardziej cenione programy tego typu, czyli Firefoxa czy Chrome’a. Nie będzie jednak bazować na tych samych rozwiązaniach technologicznych. Według portalu, podobnie jak Explorer, przeglądarka zostanie oparta na dotychczas stosowanych silnikach Chakra JavaScript i Trident i raczej nie pójdzie drogą konkurencji – w tym również Apple – korzystającej z mniej lub bardziej zmodyfikowanych wariantów WebKita.

Co ciekawe, serwis uważa, że wprowadzenie „Spartana” nie jest równoznaczne z ostatecznym uśmierceniem rodziny Internet Explorer. Zdaniem portalu, nowy Windows będzie dysponować aż dwiema przeglądarkami internetowymi, przede wszystkim przez wzgląd na wsteczną kompatybilność IE 11. Taki stan rzeczy utrzyma się zapewne dość długo, no chyba, że całe przedsięwzięcie okaże się po prostu próbą uszycia nowych szat dla starego i niesłusznie pogardzanego programu.

Kiedy możemy spodziewać się oficjalnej prezentacji „Spartana”? Tego na razie nie wiadomo. Choć firma zapowiedziała już huczną konferencję poświęconą tematom dotyczącym ewolucji Windowsa 10, prawdopodobnie nie pokaże na niej swej nowej przeglądarki. Według źródeł ZDNet, wciąż znajduje się ona na bardzo etapie rozwoju, przez co zwyczajnie nie nadaje się do pokazania szerszej publice. Miejmy nadzieję, że następne trzy tygodnie okażą się wystarczające, by coś w tej mierze odmienić. Pozostało nam już tylko czekać.

Źródło: The Verge


podobne treści