wtfwynalazki

Zdalnie sterowane F-16

Jeszcze nie tak dawno temu cieszyliśmy się z tego, że na wyposażenie polskich Sił Powietrznych weszły nowoczesne myśliwce F-16. Jednak sam projekt tego samolotu jest już trochę leciwy, a przez to nie nadaje się już na współczesne pole walki. Przynajmniej tak twierdzą Amerykanie, którzy zaczęli przerabiać swoje F-16 na… zdalnie sterowane cele ćwiczebne.

Myśliwiec F-16 zaprojektowany został jeszcze w latach siedemdziesiątych ubiegłego wieku. Pomimo tego, że wojskowe maszyny są praktycznie cały czas udoskonalane i remontowane, wiele rzeczy zmieniło się od tamtego czasu. Amerykanie uznali, że F-16 jest już zbyt leciwą konstrukcją by opierać na niej główny ciężar ewentualnej walki, jednak nie jest jeszcze aż tak starą, by wylądować na złomowisku. Dlatego postanowiono zmodyfikować 126 maszyn do standardu QF-16.

W tym wypadku Q z nazwy nowego modelu ma wiele wspólnego z filmami o Bondzie. QF-16 będą bezzałogowymi, zdalnie sterowanymi celami powietrznymi, dzięki którym piloci nowszych maszyn będą mogli ćwiczyć swoje umiejętności. Przez dłuższy czas będą służyć do trenowania najróżniejszych manewrów walki powietrznej, a kiedy USAF uzna, że nie nadają się już do niczego, zostaną po prostu zestrzelone.

Kontrakt na modyfikację otrzymał Boeing, który dostarczył już pierwsze sześć egzemplarzy. Przeprowadzone do tej pory testy wykazały, że maszyny są w stanie wykonywać „serię symulowanych manewrów, osiągać prędkość naddźwiękową, wrócić do bazy i wylądować, a wszystko to bez pilota w kokpicie.”

W zaszczytnej roli celu ćwiczebnego QF-16 zastąpią wysłużone QF-4. Zanim USAF postanowiło zamienić ten samolot w zdalnie sterowany cel, amerykańscy piloci uczyli się walczyć przy pomocy PQF-102 Delta Dagger, QF-100 Super Saber czy QF-106 Delta Dart.

Zdjęcie: Wikipedia


podobne treści