news

Zautomatyzowana ekipa filmowa APIDIS zrealizuje doskonałą transmisję z każdego wydarzenia sportowego

Zastanawialiście się kiedyś nad tym, kto odpowiada za to, że możemy na kanapie śledzić zmagania Justyny Kowalczyk? Albo kto steruje kamerą nadążając za lotem Adama Małysza? Dzięki komu możemy siedzieć wygodnie na kanapie i dołować się (ale przynajmniej w cieple a nie na trasie wśród śniegu, trzęsąc się z zimna), gdy Tomasz Sikora na pierwszym strzelaniu zalicza 2 pudła? 

Sportowi realizatorzy telewizyjni to prawdziwi profesjonaliści. Nigdy prawie nie widzimy ich twarzy, ale gdyby nie oni, kibicowanie w domu byłoby naprawdę bardzo, bardzo trudne. 

Czasami zdarza im się popełnić błędy – kiedy nie mogą nadążyć za hokejowym krążkiem (ale hej, kiedy gra Finlandia, to nawet przed 50-calowym telewizorem jest trudne!) albo szukają kamerą (a tym samym i naszymi oczami) narciarki, która upadła na trasie supergiganta i sunie gdzieś po śnieżnej skarpie. Wiadomo, mylić się, jest rzeczą ludzką, ale niedługo może się okazać, że człowiek za kamerą podczas takich imprez będzie całkowicie zbędny. 

Powodem może stać się APIDIS czyli Autonomiczny (System) Produkcji Obrazów Bazujący na Inteligentnym Pomiarze. W skrócie – robot-realizator produkcji, który w inteligentny sposób „przykleja” się do najważniejszych wydarzeń na boisku/torze/lodowisku/trasie narciarskiej i przekazuje sekwencje obrazów niczym drużyna operatorów kamery. 

Czyli jeden Ali Baba zamiast 40 rozbójników. Postęp techniczny jest nieunikniony, ale czy będzie możliwe, że automatyczny reżyser wizji pokaże nam wygłupy Schlierenzaurea (który czekając na swój skok, przechadza się niczym modelka na wybiegu), uniesiony kciuk Hannu Lepistoe (który jest na 1000000% pewien, że następny skok Małysza będzie na medal), albo grymas Teemu Selanee, któremu wybito siódmy raz ten sam ząb?

Na te pytania na razie nie znamy odpowiedzi, ale stacja ESPN jest już bardzo zainteresowana takim systemem do transmisji meczów koszykówki. [RT, Jack Loftus, New Scientist]


podobne treści