biznes

Zamieszanie wokół odejścia CFO Revolut

Niedawno Revolut, prężnie rozwijający się brytyjski fintech pozwalający swoim klientom między innymi na łatwą wymianę walut, przelewy bezpośrednie, kupno kryptowalut czy część usług bankowych, chwalił się 250 milionami dolarów dofinansowania na podbój amerykańskiego rynku. Teraz jednak może mieć pewne problemy.

Jak wynika z ustaleń The Telegraph, w okresie od lipca do września ubiegłego roku, zarząd Revolut zdecydował o wyłączeniu automatycznego systemu służącego do wykrywania podejrzanych transakcji. Decyzja miała zostać podjęta po tym, jak system zidentyfikował jako podejrzane i zablokował ponad 8 tysięcy całkowicie niegroźnych operacji. Według gazety, o sytuacji nie zostały poinformowane odpowiednie organy nadzoru, a Revolut mógł dopuścić w ten sposób do przeprowadzenia tysięcy podejrzanych transakcji.

The Telegraph sugeruje także, że decyzja o opuszczeniu firmy przez jej dotychczasowego CFO, Petera O’Higginsa, miała mieć związek właśnie z wewnętrznym dochodzeniem w sprawie nieprawidłowości związanych z zapobieganiem praniu pieniędzy.

W piątek szef Revolut, Nik Storonsky opublikował oświadczenie, w którym twierdzi, że sytuacja opisana przez gazetę co prawda miała miejsce, ale miała zupełnie inny przebieg. Według niego, firma w ubiegłym roku wdrażała nowy system automatycznej analizy transakcji. Po tym jak uznał on całkowicie niegroźne operacje za podejrzane, został on wycofany na trzy miesiące z uwagi na oczywistą konieczność dopracowania go. W tym czasie jednak cały czas działał stary mechanizm odpowiedzialny za monitorowanie operacji, nie doszło do więc do przypadkowej autoryzacji podejrzanych transakcji. Z tego też powodu Revolut nie informował nadzoru finansowego o swoich działaniach.

Jak było na prawdę? Z zewnątrz oczywiście trudno powiedzieć. Ale na razie nie słychać, by brytyjski nadzór bankowy chciał głośno zajmować się tą sprawą.

Ilustracja: Revolut

podobne treści