biznes

Zamiast skupić się na teraźniejszości, KE walczy z nieistniejącym już monopolem Microsoftu

Z wczorajszą decyzją o nałożeniu na Microsoft kary finansowej w wysokości 561 milionów Euro trudno dyskutować, choć prawnicy amerykańskiej firmy na pewno będą jeszcze próbowali. Pojawia się jednak pytanie, czy w ramach wolnej konkurencji, o którą tak walczy Komisja Europejska, Microsoft nie stał się już przypadkiem standardowym chłopcem do bicia.

Microsoft ma swoje za uszami, nie mam zamiaru ich bronić. Zobowiązali się do umieszczenia ekranu wyboru przeglądarki w każdej nowej europejskiej kopii Windowsa i nie dotrzymali słowa. Sprawa jest jasna i prosta. Jednak działania Komisji Europejskiej już tak jasne nie są. Pojawia się pytanie dlaczego KE zajmuje się tak energicznie tylko gasnącym monopolem Microsoftu, podczas gdy inne firmy, choćby działały na podobnych zasadach, nie spotykają się z takimi karami jak gigant Redmond.

Jak pokazują dane Statcounter za okres od lutego 2012 do lutego 2013, w lutym tego roku tylko 24% użytkowników korzystało z przeglądarki Microsoftu. I odsetek ten cały czas spada. Tymczasem aż 90% desktopów korzysta z różnych odmian Windowsa. Spójrzmy prawdzie w oczy – w większości przypadków IE używane jest tylko do ściągnięcia innej przeglądarki.

Tymczasem inne firmy, na przykład Google czy Apple też utrudniają konkurencji dostępu do swoich ekosystemów. Przykłady? Proszę bardzo – Google oferuje laptopy, które w warstwie oprogramowania składają się praktycznie z samej przeglądarki, którą napisało Google. Komisja Europejska nie traktuje tego jako ograniczania konkurencji, choć trudno wyobrazić sobie Chromebooka, który działałby pod IE. Apple zastrzega sobie całkowitą uznaniowość w kwestii tego czy dana aplikacja dubluje funkcjonalność aplikacji przygotowanych przez Apple czy nie. Jeśli administracja App Store uzna, że dubluje, po prostu nie dopuszcza danej aplikacji do sprzedaży. Gdzie tu miejsce na wolną konkurencję?

Kiedy wszyscy inny, z użytkownikami na czele, zwrócili się w stronę urządzeń mobilnych, Komisja Europejska nadal tkwi trochę w świecie, którego centralnym punktem jest przeglądarka w desktopie. Może kiedyś zauważą, że mamy już rok 2013. I wydaje mi się to lepszym wyjaśnieniem ich postępowania niż lekko spiskowe teorie Financial Times o tym, że to Google wraz z Operą stały za tym, że Komisja zajęła się sprawą braku ekranu wyboru przeglądarki w Windowsie 7 SP1.

Zdjęcie: Flickr/SimeonK


podobne treści