biznes

Żabka planuje uruchomić sklepy bezobsługowe

Premier Morawiecki zapowiadał, że jednym z jego priorytetów będzie technologia. I rzeczywiście, wygląda na to, że po jego rządach Polska rzeczywiście nie będzie już taka sama. Tylko rządzącym chodziło raczej o inne technologie.

Takie jak na przykład projekt polskiego samochodu elektrycznego, którego jak na razie jak nie było, tak nie ma. A sam temat jakoś przycichł, ale może faktycznie zostanie zaprezentowany już za kilka miesięcy. Ale za to sieć sklepów Żabka poinformowała o nawiązaniu współpracy ze startupem technologicznym AiFi, w ramach której powstać ma w Polsce sieć całodobowych sklepów spożywczych bez kas. I bez ludzi, którzy mieliby w nich pracować.

Prototyp nowego sklepu ma zostać stworzony w ciągu liku najbliższych miesięcy. Taki sklep bez kasy ma wykorzystywać technologię sztucznej inteligencji do tego, by, wykorzystując informacje z kamer i czujników, rozpoznawać różne produkty oraz działania. Całość, zapewne, miałaby działać na podobnej zasadzie, co eksperymentalny sklep spożywczy otworzony przez Amazon w styczniu ubiegłego roku. Jak zapowiada sieć, po przejściu fazy testów, ta sama technologia będzie wdrażana zarówno w nowych sklepach, jak i w modernizowanych w przyszłości placówkach. Jednocześnie Żabka zapowiedziała rozwijanie formatu sklepów kontenerowych, które do tej pory ustawiane były sezonowo, na przykład w miejscowościach turystycznych.

Kwestia zastępowania coraz większej ilości prac wykonywanych do tej pory przez ludzi jest czymś, z czym zmagamy się właściwie od czasu rewolucji przemysłowej. W końcu tkacze też protestowali, czasem w bardzo burzliwy sposób, przeciwko mechanicznym krosnom. Ale wraz z rozwojem sztucznej inteligencji, automaty zastępować będą coraz większe rzesze pracowników. Na przykład w transporcie, albo, jak tutaj, w handlu.

Wprowadzenie w Polsce zakazu handlu w niedziele nie zmieniło tego trendu, wszak kasy samoobsługowe, w których kilkanaście stanowisk nadzorowanych jest jedynie przez kilku pracowników były dostępne w marketach od lat. Ale dało jasny impuls do przyspieszenia prac nad tego typu rozwiązaniami. I niby dobrze, w końcu jest to jednak jakiś rozwój technologiczny, a z drugiej strony ominięcie zakazu krytykowanego nawet przez podmioty, którym w założeniu miał w założeniu pomóc.

Tylko że, póki co, to ludzie posiadają prawa wyborcze. I może im się wcale nie podobać, że zostaną zastąpieni przez maszyny.

Ilustracja: materiały prasowe

podobne treści