gryWiadomości promowane

Zabezpieczenia rujnują nowe SimCity

Seria SimCity jest jedną z bardziej rozpoznawalnych serii gier komputerowych w historii. Dzięki mieszkańcom wirtualnych miast Maxis oraz EA zarobili do tej pory miliony. Najnowsza odsłona serii, która zadebiutowała w tym tygodniu, również zapisze się w historii gatunku, niestety z nie najlepszej strony. Wszystko przez zabezpieczenia DRM, które najbardziej dają się we znaki graczom, którzy legalnie kupili ten tytuł.

Premiera najnowszej części SimCity stała się jedną wielką klęską. Amazon zawiesił sprzedaż cyfrowych kopii tego tytułu i oficjalnie odradza zakup fizycznej wersji, gracze są wkurzeni (średnia ocen oscyluje w okolicach 1) a EA wyłącza część funkcjonalności gry.

Dlaczego? Sprawa zaczęła się kiedy EA postanowiło, że każdy gracz, niezależnie od tego czy gra sam czy bawi się w sieci, musi uzyskać połączenie z serwerami EA. Samo w sobie, choć strasznie denerwujące, nie byłoby to problemem. Problem pojawił się kiedy serwery odmówiły posłuszeństwa przez co gracze, którzy zapłacili za nowe SimCity, nie mogą skorzystać z programu, za który zapłacili.

EA co prawda zapewnia, że robi co w ich mocy by rozwiązać problem. Ale nie zmienia to faktu, że zastosowane przez nich rozwiązanie uderza tylko i wyłącznie w uczciwych graczy. Nieuczciwi już dawno postawili sobie własny serwer i napisali cracka, dzięki któremu grają do woli (a jeśli jeszcze tego nie zrobili, to zrobią to w niedalekiej przyszłości). EA nie wyciągnęło żadnych wniosków z podobnej wpadki jaką w zeszłym roku zaliczyło Diablo III.

Czy jesteśmy więc skazani na dyktat tego rodzaju zabezpieczeń? Wygląda na to, że niestety tak. Smutna prawda jest taka, że ani Blizzard wtedy, ani EA teraz, nie odczują w znaczący sposób wściekłości graczy – dzięki przedsprzedaży swoje już zarobili. Miejmy jednak nadzieję, że głosy uczciwych graczy kiedyś do nich dotrą zabezpieczenia, które przeszkadzają odejdą kiedyś do lamusa.


podobne treści