ciekawostki

Wykryłeś lukę bezpieczeństwa? Możesz mieć kłopoty

Dobrymi chęciami piekło jest wybrukowane. 20-letni student collegu Dawson w Montrealu, Ahmed Al-Khabaz, został wydalony ze szkoły, po tym jak wykrył i poinformował o istnieniu luki w systemie bezpieczeństwa wirtualnej bazy danych uczelni. A konkretnie – za sprawdzenie czy firma zajmująca się  jej naprawieniem rzeczywiście wywiązała się ze swoich obowiązków.

Brzmi dziwnie? O, tak. Cała historia jest odrobinę pokręcona. Ahmed Al-Khabaz, student informatyki na uczelni Dawson, chciał wraz ze swoim kolegą stworzyć specjalną aplikację na urządzenia mobilne, dzięki której studenci mogliby łatwo uzyskiwać dostęp do danych na temat swojej edukacji i komunikatów dotyczących bieżącego życia collegu. W trakcie prac nad programem okazało się, że platforma, na której uczelnia udostępnia takowe dane posiada bardzo poważną lukę umożliwiającą nieautoryzowany dostęp do dużo istotniejszych informacji na temat każdego ze studentów. Według Al-Khabaza były to: „numer ubezpieczenia, adres, numer telefonu, rozkład zajęć i w gruncie rzeczy ogół danych, jakimi dysponuje szkoła nt. swoich studentów”.

Brzmi poważnie. Po odkryciu luki Al-Khabaz udał się z całą sprawą do jednego z dyrektorów uczelni, by poinformować go o odkryciu i możliwych konsekwencjach nienaprawienia usterki. Otrzymał wówczas zapewnienie, że opiekująca się zapleczem technologicznym uczelni firma Skytech wkrótce naprawi błąd i przywróci system do normy.

Po paru dniach 20-latek postanowił sprawdzić, czy firma dotrzymała obietnicy i rzeczywiście zajęła się usunięciem wykrytej przez niego luki. Był to poważny błąd. Tuż po zajściu otrzymał telefon od przedstawiciela firmy Skytech, który poinformował go, że po raz drugi w ciągu kilku ostatnich dni wykryto jego obecność w systemie, i że może tym samym wywołać wiele szkód w jego bieżącym działaniu. Uch. Pomimo pewnych wątpliwości co do rzeczywistych intencji Al-Khabaza, firma nie dostrzegła w jego działaniach żadnych złośliwych aktywności i zgodziła się na podpisanie umowy oczyszczającej go z wszelkich zarzutów.

Niestety – zupełnie inne spojrzenie na czyn Ahmeda zaprezentowało kierownictwo szkoły, które uznało, że powinien on skonsultować swoje późniejsze działania (tj. sprawdzenie, czy usterka nadal istnieje) z dyrektorem placówki i przewagą głosów 14 do 1 wydaliło go z uczelni za tzw. „nieprofesjonalne zachowanie”. Pozbawiony możliwości obrony 20-latek próbował odwoływać się od tej decyzji, ale obydwie jego apelacje zostały oddalone.

Bez względu na to, jak ocenimy zachowanie Al-Khabaza – trudno nie przyznać, że znalazł się w prawdziwie nieciekawym położeniu. Wydalenie ze szkoły, spaprane akta i wyzerowane stopnie są ceną, jaką przyszło mu zapłacić za wykrycie błędu i nieostrożność w dalszych poczynaniach w tej bardzo wątpliwej sprawie. Zdolny, lecz niezbyt rozważny uczeń najwyraźniej nie znał powiedzenia mówiącego: „nadgorliwość jest gorsza od faszyzmu”.

 Zdjęcie pochodzi z serwisu National Post


podobne treści