naukanews

Wykładowcy skazani na przegraną w walce z komórkami

Dawno, dawno temu, znudzony uczeń na lekcji lub student na wykładzie
miał do wyboru pisanie liścików na świstkach, ucieczkę myślami w
wyimaginowany świat, kreślenie szlaczków w zeszycie i ćwiczenie spania z
otwartymi oczami. Dziś wszyscy próbują wysyłać smsy.

Praktyka, którą w liceum niektórym nauczycielom udaje się okiełznać, na studiach zaczyna już stanowić zagrożenie dla przyszłości rozwiniętych narodów. Sondaż przeprowadzony przez MSNBC na Uniwersytecie Wilkes dowiódł, że dokładnie 90 procent studentów przyznaje się do wysyłania smsów w czasie wykładów. Powinno to dziwić, ponieważ płacą za studia, więc, nie uważając na wykładzie, wyrzucają swoje (tudzież rodziców) pożyczone lub zarobione pieniądze.

62 procent studentów uważa, że pisanie smsów jest w porządku „jeśli nie rozprasza uwagi innych osób w sali”. Tylko co czwarty student kategorycznie się smsom na lekcji sprzeciwił.

Wielu studentów uważa, że zerkanie na telefon nie rozprasza ich uwagi,
co jest całkowitą nieprawdą, chyba że są utalentowanymi potomkami
Napoleona.

Wykładowcy są wściekli! Irytuje ich nie tylko fakt, że korzystanie z komórek na lekcji świadczy o braku szacunku dla nauczyciela. Mają dość uczniów, którzy pod koniec semestru nie są pewni, jak nazywa się przedmiot. Niektórzy uciekają się do drastycznych metod:

Laurence Thomas, popularny wykładowca filozofii, na którego zajęcia jest lista oczekujących, w ubiegłym tygodniu wyszedł z sali w środku zajęć, w których uczestniczyło 400 studentów. Przerwał wykład, ponieważ zauważył kilka osób bawiących się telefonami, nieskupionych na lekcji. Thomas zrobił tak nie pierwszy raz z powodu złamania przez studentów reguły niekorzystania z telefonu. Wykładowca uważa, że rozpraszające smsowanie wysysa z lekcji potencjał intelektualny. „Moja praca polega na tym, by skupić uwagę słuchaczy, by dać im temat do przemyśleń. Powinni to uszanować.”

Nie wszyscy są tak kategoryczni. Wielu profesorów nawet nie zauważa, jak często uczniowie korzystają z komórek, wielu to całkowicie nie obchodzi – na egzaminie okaże się, kto zdąży nadrobić zaległości.

Najzabawniejsze, że niektórzy uczniowie nie korzystają z telefonów na lekcji z zasady, ale nie kierują się szacunkiem dla wykładowców. 20-letnia studentka Wilkes, Chelsea Uselding, powiedziała, że nie smsuje na wykładach, ponieważ godzina bez komórki to dla niej „miły przerywnik” w dniu wypełnionym wiadomościami tekstowymi. Wysyła ich 150 dziennie i czasem już ją to męczy.

#!#ankieta#!#

[MSNBC]


podobne treści


  • noname

    nie rozumiem jakim cudem 90% studentow wysyla sms-y a 25% kategorycznie sie im sprzeciwia

  • kublon1

    to rzeczywiście ciekawe :D

  • dfgsedgse

    Mind control I suppose… Nie chcą ale i tak to robią…

  • Paweł Bednarczyk

    A jaki sens ma walka z komórkami na wykładach skoro i tak większość studentów (przynajmniej na tych zachodnich uczelniach choć w u nas też jest to coraz bardziej popularne) notuje na laptopach.
    Przecież żaden wykładowca nie będzie każdemu po kolei zaglądał w ekran czy student aby na pewno notuje czy nie wysyła smsów z internetu, maili czy po prostu nie siedzi na facebooku :P