news

Wycieczki po fabrykach wieczorową porą

Japonia słynie z rozmaitych dziwactw. Mają syndrom męża na emeryturze, kompleks Lolity, automaty sprzedające na ulicy używaną bieliznę licealistek (poważnie) i wiele, wiele innych dość, khm, intrygujących zainteresowań. Jedno jest niezmienne – każda aberracja w społeczeństwie musi zostać dokładnie nazwana i skatalogowana pod odpowiednim hasłem.   

Ostatnio do tej listy dołączyli tak zwani „kojo moe” czyli „miłośnicy fabryk”. Co ciekawego może być w fabrykach do lubienia? Nam trudno powiedzieć, bo w Europie zakłady przemysłowe kojarzą się z brudnymi kominami, strajkującymi robotnikami i ciężką fizyczną pracą. Japończycy natomiast od niedawna zaczęli dostrzegać w fabrykach i ich industrialnym wizerunku piękno. Młodzi ludzie spotykają się po nocach na specjalnych promach, które przepływają obok robotniczych dzielnic Yokohamy, Kawasaki czy Hanshin. Półtoragodzinna wycieczka kosztuje około 50 dolarów za osobę. 

Podczas takiej przejażdżki można robić zdjęcia fabrycznym kominom niczym wieżom Notre Dame z pokładu Bateau Mouche w Paryżu. Kojo-moe wymieniają się pomysłami na zrobienie jak najlepszego zdjęcia, integrują się ze sobą i co najważniejsze w przypadku dość oszczędnego w słowach japońskiego społeczeństwa – rozmawiają ze sobą. 

W każdym przewodniku po ojczyźnie samurajów znajdziemy informację o tak zwanych „trzech słynnych widokach Japonii”. Są to: mierzeja Amanohashidate w pobliżu Kioto, świątynia Itsukushima położona wprost na wodzie niedaleko Hiroshimy oraz zatoka z sosnową wyspą Miyajima w prefekturze Miyagi. Czy zatem nadszedł czas na powiększenie tej listy o widoki fabryk Toyoty czy Mitsubishi?

[TabismJapan Trends]


podobne treści