internetnewsWiadomość główna

Wszyscy jesteśmy ekstremistami czyli czytanie o Linuxie i Torze przyciąga uwagę NSA

Od dłuższego czasu wiemy, że NSA podsłuchuje wszystkich i wszędzie. Biorąc jednak pod uwagę fakt, że nawet NSA ma ograniczony budżet, oznacza to, że amerykańska agencja musi nadawać swoim celom priorytety. O ile podsłuchiwanie zagranicznych polityków jeszcze można zrozumieć, to masowe zbieranie danych o użytkownikach serwisów technologicznych już nie.

Według niemieckiej telewizji na celowniku NSA znajdują się na przykład wszyscy czytelnicy popularnego serwisu Linux Journal. Najwyraźniej każdy, kto interesuje się Linuxem jest jest z definicji podejrzany. Równie podejrzane są osoby, które kiedykolwiek wyszukiwały w Internecie informacji na temat projektu Tor, albo zapewniającego maksymalną możliwą anonimowość systemu operacyjnego Tails. Wszystkie takie osoby z definicji są podejrzane, a NSA automatycznie przechwytuje dane na temat ich ruchu sieciowego do dalszej analizy.

Kanał Das Erste swoje twierdzenia opiera na raporcie przygotowanym przez niezależnego eksperta w dziedzinie zabezpieczeń Jacoba Appelbauma, któremu w pracy pomagały jeszcze dowie osoby zaangażowane w projekt Tor. Twierdzą oni, że weszli w posiadanie fragmentów kodu programu XKEYSCORE, który używany jest przez NSA do analizy zbieranych w czasie rzeczywistym danych z węzłów sieciowych rozsianych po całym świecie.

Powodem takiego zainteresowania agencji potencjalnymi użytkownikami oprogramowania anonimizującego jest najprawdopodobniej fakt, że NSA nie udało się (jeszcze) złamać zabezpieczeń narzędzi takich jak Tor czy Tails, więc stara się ona przechwytywać ruch do i z wirtualnej sieci trasowania cebulowego i wykorzystać te dane do zidentyfikowania użytkowników, którzy chcą pozostać anonimowi.

W dostarczonych przez Appelbauma regułach XKEYSCORE znaleźć można też odniesienia do służącego do wysyłki anonimowej poczty narzędzia MixMinion opracowanego przez MIT oraz do dostawców VPN-ów takich jak HotSpotShield, FreeNet, Centurian, FreeProxies.org, MegaProxy, czy privacy.li. Klienci tych usług też są na cenzurowanym.

Najbardziej absurdalnie wygląda jednak informacja dotycząca tego, że te same reguły służą do zbierania informacji o czytelnikach serwisu Linux Journal, który został opisany jako „forum ekstremistów”. Dlaczego? Trudno powiedzieć, można tyko podejrzewać, że powodem było to, że jego redakcja regularnie porusza takie podejrzane tematy jak Linux, Tor czy Tails. (Swoją drogą. Czy fakt, że przeczytaliście powyższe zdanie oznacza, że zasługujecie na szczególną „opiekę” NSA?)

Co ciekawe autorzy raportu nie wspominają nic o tym, że reguły i związane z nimi dokumenty pochodzą z plików wyniesionych przez Edwarda Snowdena. Czyżby więc źródłem przecieku pył kolejny pracownik NSA zdegustowany praktykami stosowanymi, by bronić „wolności i demokracji”?

Zdjęcie: Flickr/Chris Hardie

podobne treści