news

Wniósł naładowaną broń na pokład samolotu

Przy wszystkich środkach bezpieczeństwa, o których ostatnio było głośno,
wniesienie załadowanej broni na pokład
samolotu może się wydawać niemożliwe. A jednak udało się, przy czym pewien Teksańczyk twierdzi, że doszło do tego zupełnie przypadkowo.

Farid Seif, biznesmen z Houston w Teksasie, zazwyczaj nosi ze sobą pistolet. Jak mówi – dla własnej ochrony (och, ta Ameryka). Nie zorientował się, że w jego bagażu podręcznym znalazł się ów pistolet. Jakie musiało być jego zaskoczenie, gdy odkrył go w porcie docelowym. Po wylądowaniu zgłosił ten fakt odpowiednim służbom.

Okazuje się, że przeprowadzano już testy ochrony na lotniskach pod kątem wnoszenia broni. Okazało się, że zabezpieczenia zawodzą nawet na 70 procentach amerykańskich lotnisk. Świetnie, wystarczy poczekać, aż ktoś „przypadkowo” wniesie bombę na pokład samolotu. [ABCThe Consumerist]


podobne treści


  • terefere

    Mnie tez sie cos takiego zdarzylo. Oczywiscie nie wnioslem na poklad zaladowanego pistoletu a scyzoryk szwajcarski (ostrze 10 cm) Celnicy przeswetlili moj bagaz i kazali pozbyc sie butelki 0,5 l wypelnionej w 50% woda oraz dlugopisow marki BIC. Scyzoryk nie byl jakos specjalnie schowany. Dziwne ze go nie znalezli, ale moze mial na to wplyw fakt ze w kolejce bylo duzo ladnych dziewczyn i chlopaki zamiast skupiac sie na robocie to sie skupiali na cyckach. A wszytko to wydarzylo sie na lotnisku we Wroclawiu