wynalazki

Wizje science-fiction, które się spełniły

Czasem kiedy powstawały, czytelnicy tylko pukali się w głowę. A tu się nagle okazało, że kompletnie niesłusznie, chyba że akurat faktycznie mieli ochotę popukać się po głowach. Liczba rzeczy, które przewidzieli wizjonerzy fantastyki naukowej jest bowiem dość słuszna. I aż strach pomyśleć o wszystkich tych koncepcjach jeszcze niespełnionych. A oto niektóre z tych, które już się urealniły.

Czytniki ebooków. Stanisław Lem napisał swoją powieść ”Powrót z gwiazd” w roku 1961, kiedy to jeszcze nikomu się taka technologia nie śniła. A może zresztą i komuś się śniła, ale z pewnością nie mówił o tym głośno, żeby nie zostać uznanym za kompletnego wariata. Tymczasem w wizji Lema tradycyjne papierowe książki zostały zastąpione przez kryształki zawierające treść dzieła i którymi operuje się za pomocą ekranu dotykowego. Później ten pomysł był jeszcze przedstawiany wielokrotnie, między innymi w cyklu ”Autostopem przez galaktykę” Douglasa Adamsa.

Nieustanny podgląd obywateli. To co napisał George Orwell w ”Roku 1984” przeraża. I to przeraża jeszcze bardziej, jeśli weźmiemy pod uwagę, że już kilka dekad później wizję nieustannego monitoringu wprowadziła jego ojczyzna, która wcześniej przez wieki daleka była od jakichkolwiek totalitarnych zapędów. Nikt, to znaczy nikt poza wysoko postawionymi ludźmi, którzy operują całym tym systemem, nie wie, ile dokładnie kamer CCTV (Closed Circuit Television) jest zamontowanych w Wielkiej Brytanii, śledząc każdy krok obywateli, ale mówi się o około pięciu milionach. Taka ich liczba sprawia, że każdy niemalże cały czas znajduje się w oku kamery, obserwowany przez specjalnie wytrenowanych funkcjonariuszy w gigantycznym centrum monitoringu w okolicach Picadilly Circus.

Kieszonkowy kalkulator. To, co dzisiaj wydaje się nam oczywiste, a nawet archaiczne jak poezja romantyczna, kiedyś wcale oczywistym nie było. W czasach gdy komputery o mocy nieco zaledwie większej od liczydeł zajmowały całe pomieszczenia, Isaac Asimov opublikował w roku 1951 sławetną ”Fundację”. A w niej przedstawił szokujący dla ówczesnych czytelników koncept mikromaszyn liczących, które każdy zmieści w swojej kieszeni oraz będzie mógł zabierać ze sobą, gdziekolwiek tylko mu przyjdzie na to ochota. I okazało się, że miał rację.

Internet. Wizję globalnej sieci na długo zanim się jeszcze pojawił internet, snuło tak wielu pisarzy, że aż niepodobna byłoby wymienić ich wszystkich. Palma pierwszeństwa należy się chyba jednak temu, który fantastą tak naprawdę nie był, czyli Markowi Twainowi. Już w 1898 pisał on o ”telektroskopie”, będącym ”bezdystansowym telefonem (…), który miałby sprawiać, że wszystkie wydarzenia na świecie będą widoczne i słyszalne dla każdego”.

Karty kredytowe. Jeszcze szybszy od Twaina był Edward Bellamy, który w opublikowanej w roku 1888 powieści ”Patrząc wstecz” przekonywał, że w przysżłości prawdziwe pieniądze zastąpione zostaną przez przypisane do człowieka karty płatnicze, na których znajdować się będzie odpowiednia ilość środków. W czasach, gdy wszystko i wszyscy warci byli całkiem wymierną ilość kruszcu i nie potrafiono sobie wyobrazić, jak w ogóle może być inaczej, koncepcja ta została wyśmiana.

Satelity okołoziemskie. Jeszcze zanim tak naprawdę został pisarzem science-fiction, Arthur C. Clarke – autor między innymi cyklu ”Odyseja kosmiczna” – był po prostu entuzjastą technologii. W 1945 po służbie wojskowej w jednostce nasłuchu radarowego wpad na koncept orbity geostacjonarnej. Trzy umieszczone na niej satelity komunikacyjne, stanowiące wierzchołki swoistego trójkąta miały obsługiwać łączność całej kuli ziemskiej. Artykuł Clarke`a na ten temat, opublikowany przez magazyn ”Wireless World”, został powszechnie skrytykowany przez środowiska naukowe. I jak już dziś wiemy – niesłusznie. Zresztą później, gdy już postawił na karierę literacją, w ”Odysei kosmicznej 2001” (1968) brytyjski pisarz zaprezentował także pomysł, któryobecnie bardzo dobrze znamy. Przekonywał, że w przyszłości będzie można przeszukiwać specjalnym czytnikiem nagłówki wszystkich światowych gazet, szukając tych informacji, które nas interesują.


podobne treści