internet

Wielka Brytania zaostrzy kary za trollowanie

Rząd Jej Królewskiej Mości wypowiada wojnę internetowym trollom. Według nowego projektu za chamskie i obraźliwe komentarze w sieci grozić będą nawet dwa lata więzienia.

Dotychczasowe brytyjskie regulacje przewidywały maksymalnie sześć miesięcy więzienia za uporczywe trollowanie, jednak wszystko wskazuje na to, że sankcje zostaną zaostrzone, a projektem zmian już w przyszłym tygodniu zajmie się Izba Lordów. Pomysł zaostrzenia kar jest rezultatem sprawy prezenterki telewizyjnej Chloe Madeley, której krewcy internauci grozili gwałtem za wypowiedź jej matki, Judy Finnigan, na temat sprawy skazanego na pięć lat więzienia, właśnie za gwałt, byłego już piłkarza Sheffield United, Chada Evansa. Evans został niedawno przedterminowo zwolniony z więzienia, co wywołało we Wielkiej Brytanii publiczną dyskusję, której odpryski rykoszetem uderzyły w Madeley. Jej historia poruszyła opinię publiczną do tego stopnia, że tamtejszy rząd postanowił zaostrzyć kary dla internetowych trolli.

Obecna brytyjska ustawa dotycząca werbalnej przemocy w sieci (Malicious Communications Act) uchwalona została ponad 10 lat temu. Nikt wtedy nie przewidział, że Twitter czy Facebook staną się aż tak popularne, a na ich łamach pojawiać się będą anonimowe pogróżki. Przy okazji obecnych zmian, które dotyczyć będą Anglii i Walii, ustawodawca chce też wprowadzić taką samą karę za publikowanie nagich zdjęć i nagrań znajomych bez wyraźnej zgody osoby zainteresowanej.

Nowa ustawa z pewnością będzie bardzo kontrowersyjna. Głównie dlatego, że dotyczy ona działalności z pogranicza wolności słowa i gróźb karalnych, a czasem zdarza się, że od samego komunikatu ważniejszy jest kontekst, w jakim został on wystosowany.

„Jestem gorącą zwolenniczka wolności słowa i sieci społecznościowych. Jednak wszelkiego rodzaju pogróżki nie powinny być traktowane jako przejaw wolności słowa. Groźby wyrządzenia komuś krzywdy to przesada, która przekracza zakres osobistej opinii i wkracza na teren przestępstwa,” skomentowała całą sprawę Chloe Madeley.

Zdjęcie: Flickr/LaertesCTB


podobne treści