news

Ważący 680 kilogramów aparat zrobił pierwszy na świecie rentgen pioruna

Tylko skąd naukowcy wzięli błyskawicę na zawołanie – można zapytać. Otóż sami ją zrobili. Wykorzystali do tego piorunochrony i wystrzeliwane w burzliwe niebo rakiety!

Zdjęcie wykonane na Florydzie to pierwszy z obrazów, które na pewno szybko znajdą się na wielu pulpitach. Naukowcy od dawna wiedzieli, że wyładowaniom elektrycznym w atmosferze towarzyszy promieniowanie elektromagnetyczne. Pytanie tylko, jak to sfotografować, skoro piorun podróżuje z oszałamiająca prędkością.

Jak tłumaczy Joseph Dwyer z Florida Institute of Technology, naukowcy nie mogli „tak po prostu iść do sklepu i kupić aparat”. Potrzebowali specjalnego sprzętu, który będzie rejestrował promieniowanie rentgenowskie z dokładnością ułamków sekundy.

Studentka Dwyera, Meagan Schaal, zbudowała „kamerę” ważącą 680 kilogramów. Nic dziwnego, w urządzeniu znajduje się czujnik promieni rentgenowskich zajmujący pomieszczenie wielkości lodówki. Aby do wnętrza nie docierały promienie z innych źródeł, ściany urządzenia wyłożono ołowiem. Promieniowanie z pioruna dostało się do wnętrza przez niewielki otwór.

Aparat wykonywał 10 milionów zdjęć na sekundę, więc musiał się ograniczyć do niewielkiej rozdzielczości. Naukowcy zdążyli jednak dostrzec, że prawie wszystkie promienie rentgenowskie pochodzą z końca pioruna. [National Geographic]


podobne treści