news

W cieniu śmierci Steve’a Jobsa

Informacja o odejściu ojca Apple była zdecydowanie najważniejszą wiadomością ostatnich kilku dni. Niestety, już teraz widać, że nie wszyscy przeżyli tę tragedię w należyty sposób…

W poprzedni czwartek wszystkie polskie strony o tematyce IT okryły się żałobą. Każdy chciał wyrazić swój hołd człowiekowi, któremu zawdzięczamy chociażby iGadżety. Jednocześnie, jak pokazuje przykład Antywebu, dziennikarze nabrali odpowiedniego dystansu. Zarabianie na czyjejś śmierci okazało się w tym przypadku bardzo nietaktownym posunięciem. Skutkiem tego, nasze rodzime serwisy nabrały podniosłej, niemalże sakralnej, atmosfery. Ja sam, choć swojej negatywnej opinii o sprzęcie Apple nie zmieniłem, postanowiłem uszanować śmierć wybitnej jednostki. Oczywiście w ramach racjonalnego minimalizmu – przecież Steve nie był dla mnie bliską osobą.

W ten piątek mija 9 dzień rozpaczy a klepsydry już dawno zginęły pod natłokiem świeższych newsów. W Internecie nic nie może wiecznie trwać i nawet Jobs tego nie zmieni. Na wierzch wypływają coraz to bardziej kontrowersyjne komentarze. Klimat wyciszenia pękł jak bańka mydlana, zastąpiło go głośne trollowanie i odważne wypowiedzi osób, które najzwyczajniej w świecie nie przepadały za założycielem Apple. Przyznam szczerze, że odpowiada mi ta powracająca „normalność” – nadęty nastrój z poprzedniego tygodnia wydawał mi się sztuczny i w wielu przypadkach naciągany. Dzięki niej mogę podziwiać m.in. obrazki jak ten poniżej.

Daje do myślenia? Gdy pierwszy raz zobaczyłem miniaturkę, z pogardą stwierdziłem: „to pewnie kolejny skowyt niezadowolonych dzieciaków”. Dopiero po chwili uświadomiłem sobie, że ja też nie kojarzę tej drugiej twarzy. A powinienem. Dennis Ritchie był osobą, której należało wyprawić równie patetyczny (internetowy) pogrzeb. Niestety, tak się nie stało, a jego zdjęcie skończyło jako jeden z milionów sieciowych „memów”. Nie chcę niepotrzebnie bawić się aksjologią, ale nie mogę napisać, że Jobs był bardziej wartościowym człowiekiem.

Teraz wytłumaczę się przed zagorzałymi fanami Apple, którzy właśnie wylewają na swoje Macbooki kawę ze Starbucksa. Hołd oddany Steve’owi, choć przesadzony, był jak najbardziej słuszny. Przecież nie była to osoba słynąca z seksu w Reality TV, tylko natchniony geniusz pełen charyzmy. Jednak obrazek wspomniany powyżej udowadnia, że w przypadku branży IT, nie możemy wpadać w bezgraniczny kult kilku jednostek. Dobrze obrazują to aktualne recenzje Rage, nowej gry legendarnego id Software. W wielu z nich wciąż przewija się nazwisko Carmack, które odnosi się do produktu jako całości. Na litość boską, przecież John jest programistą odpowiedzialnym za technologię. Beznadziejnego Rage’a nie ratuje silnik, tylko projekt autorstwa m.in. Tima Willitsa oraz Kevina Clouda.

Często mówi się, że sukces zawdzięcza się pomysłom, za którymi stoją wybitne jednostki pokroju byłego szefa Apple. Nie jest to prawda. Odpowiadają za to zespoły potrafiące perfekcyjnie zrealizować czyjąś wizję. iPod, iPhone oraz iPad miały wiele (jeśli nie setki) ojców i matek – musimy o tym pamiętać. Dlatego ja, znany jako pseudodziennikarz, proszę moich profesjonalnych kolegów po fachu: nie skupiajcie się na kilku nazwiskach, dajcie czytelnikom poznać też inne, nie mniej ważne. [obrazki: mike2imgur]

PS. Złośliwe 666 MHz pojawia się cyklicznie, raz w tygodniu, w sobotę. Jeśli macie w głowach jakieś tematy, pomysły lub sugestie – piszcie na mojego maila: [email protected].


podobne treści


  • qpa

    Cóż… Gdyby nie Dennis Ritchie nie byłoby dzisiejszego OsX i fani Apple nie mogliby chwalić się „bezpieczeństwem” swojego systemu. Smutne jest to, że większość ludzi czerpie teraz swoją wiedzę z reklam…

  • snoozee1

    ale rowniez gdyby nie Jobs to nikt by nie wykorzystal produktu Ritchiego i nie znalibyscie go w ogole… patrzcie tez z tej strony… Steve bardzo duzo zrobil dla nas wiec powinnismy to uszanowac… Bo 3/4 ludzi co wyzywaja tutaj apple nawet nie zdaja sobie sprawy z tego, ze gdyby nie on to nie mielibysmy wielu rzeczy… Byl on wielkim czlowiekiem i zasluguje na duze podziekowania i godne pozegnanie… !

  • 1.patryk.4

    Gdyby nie Steve i Apple, nie byłoby Microsoftu, choć może to zbyt duże słowa – lepiej powiedzieć,że nie byłoby takiego Microsoftu. Nie korzystalibyście z interfejsu graficznego pececiarze, nie było by w ogóle pc, gdyż zapewne zniknęły by z rynku razem z sukcesem rynkowym ówczesnym Maków.

  • dsads

    ppff Steve Jobs? Bill Gates still better man.

  • ddb77

    @snoozee1 – powiedz to użytkownikom linuxa… a przy okazji to że możesz korzystać z internetu to też dzięki Unixowi…

  • fresharthur

    jesli karl lagerfeld umrze, tez bedziemy tesknic za genialnym kreatorem a nie podziwiac jego szwaczki, ktore w genialny sposob przetwarzaja wizje projektanta z niedokladnego rysunku na rzeczywistosc.

  • fresharthur

    to ze co niektorzy ludzie potrafia to czy tamto nie znaczy to ze trafi owy produkt do ludzkosci, a to wlasnie zrobil steve jobs, dal nam technike z ktorej jestesmy zadowoleni, ktora jest sexy. co z tego ze ktos inny pisal oprogramowanie, co z tego ze ktos inny zlozyl iphona. bez jobsa to by nigdy do nas nie trafilo. taka jest prawda

  • spadajstara

    Prawda jest taka, że jedni ludzie potrzebuja innych bo nie wszystko da sie zrobić samemu.

    Wizjoner potrzebuje realisty, a dobry pomysl wymaga dobrego wykonania bo inaczej bedzie to klapa.
    Dopiero zespół odpowiednio dobranych ludzi jest w stanie cokolwiek rewolucyjnego zrobić.

    Niestety potem mówi się jedynie o tych, którzy kieruja spolka (a czasami nawet nie dotkneli projektu a jedynie klepneli pomysl pracownikow).
    Kasa rządzi…

  • Pingback: W cieniu śmieci Steve’a Jobsa – Najgorzej o grach