internetwtf

USA chcą zwiększyć inwigilację własnych pracowników

Podczas gdy prezydent Obama zajęty był występowaniem w programach satyrycznych, jego podwładni zajmowali się opracowywaniem rozwiązania problemu tzw. „whistleblowers”. Wygląda na to, że według waszyngtońskich biurokratów rozwiązaniem jest… Inwigilacja.

Po tym jak Edward Snowden wyniósł z NSA dokumenty świadczące o tym, że elektroniczna inwigilacja amerykańskich służb jest dużo szersza niż moglibyśmy się tego spodziewać, amerykańska administracja postanowiła zrobić coś, by w zapobiec wyciekaniu podobnych informacji do prasy w przyszłości. Oczywiście do wniosków, jakie przy tej okazji wyciągnięto, nie należą takie przełomowe stwierdzenia jak to, że masowa inwigilacja użytkowników Internetu dużo kosztuje, zasadniczo nie przyczynia się do zwiększenia bezpieczeństwa, a do tego ma złą prasę, więc można by z tym skończyć. Nie. Wnioskiem jakie wyciągnięto z przecieków o inwigilacji jest to, że należy zwiększyć poziom inwigilacji.

Brzmi jak paranoja? Może dlatego, że jest to paranoja. Na szczęście w tym przypadku, dla odmiany, paranoja ta nie będzie dotyczyła nas – USA chcą zapobiec przeciekom poprzez wprowadzenie dodatkowego i skomplikowanego systemu monitoringu, który obejmować będzie pracowników amerykańskich agencji rządowych. Ilu konkretnie? „Wielu” spośród 5 milionów pracowników, którym przyznano dostęp do danych niejawnych.

Jak miałby wyglądać taki monitoring? James Clapper chętnie wyjaśni:

„Potrzebujemy systemu ciągłej ewaluacji, który cały czas sprawdzałby osoby, którym przyznano dostęp [do informacji niejawnych]. Mamy sposoby monitorowania ich zachowania, zarówno w sieci, jak i w pracy i poza nią.”

Według Associated Press system ten oparty byłby na rozwiązaniach, które w ciągu ostatniej dekady opracowano na zlecenie Pentagonu, i ma być gotowy do wdrożenia już we wrześniu tego roku. Do końca roku 2016 miałby działać we wszystkich amerykańskich agencjach rządowych.

Co ciekawe, na razie nie wiadomo czy Clapper chce objąć tym monitoringiem również pracowników firm pracujących na zlecenie rządu USA, a właśnie w jednej z takich firm pracował Snowden.

Oczywiście pomysł jeszcze większej inwigilacji nie spodobał się związkom zawodowym działającym w amerykańskich agencjach rządowych. Byłoby to nawet zabawne, gdyby nie fakt, że jednak chodzi o inwigilację.

Zdjęcie: Flickr/White House


podobne treści