internetWiadomość główna

USA chcą zrezygnować z kontroli nad Internetem

Amerykańska administracja ogłosiła w piątek, że zamierza zrezygnować z kontroli nad Internetem. A przynajmniej nad tym, co nadal oficjalnie pozostaje w jej gestii, czyli nad systemem domen i serwerów DNS.

Obecnie przyznawaniem domen, administrowaniem pulami adresów IP, nadzorem nad systemem serwerów DNS oraz rejestracją numerów portów zajmuje się utworzona w 1998 roku organizacja o nazwie ICANN, która jest organizacją non-profit zarejestrowaną w Kalifornii. Rząd USA czasowo przekazał jej swoje prawa do nadzorowania powyższych technicznych aspektów działania Internetu, które wynikają z tego, że Internet po części wyewoluował z amerykańskiej sieci Departamentu Obrony ARPANET. Umowa pomiędzy USA a ICANN wygasa w przyszłym roku i najprawdopodobniej nie zostanie przedłużona.

Czy to oznacza, że od przyszłego roku ICANN przestanie administrować domenami i serwerami DNS? Niekoniecznie. Jak donosi The Washington Post to USA chcą się zrzec swoich uprawnień:

„Czekamy na spotkanie międzynarodowej społeczności internetowej skupionej wokół ICANN, które stworzy odpowiedni plan wprowadzenia zmian,” stwierdził Lawrence E. Strickling, asystent sekretarza handlu ds. komunikacji i informacji. „Nadszedł czas na zmiany, zarówno dlatego, że ICANN jako organizacja do nich dojrzała, jak i dlatego, że wzrasta międzynarodowe poparcie dla wielostronnego modelu zarządzania Internetem.”

Jednocześnie amerykańscy urzędnicy podkreślają, że decyzja nie ma nic wspólnego z kontrowersjami, jakie na całym świecie budzą działania NSA, a od samego początku planowano, że ICANN ostatecznie przejdzie pod kontrolę międzynarodową.

Na razie nie wiadomo jak w praktyce miałby wyglądać międzynarodowy nadzór nad ICANN, ani nawet jaki międzynarodowe ciało miałoby się tym zajmować. Amerykanie twierdzą, że należy opracować całkowicie nowy system nadzoru, który zdobyłby zaufanie „kluczowych zainteresowanych stron” na całym świecie. Międzynarodowe spotkanie w celu omówienia przyszłości Internetu ma się rozpocząć 23 marca w Singapurze. Pozostaje mieć nadzieję, że przy okazji tych rozmów delegaci nie wyleją dziecka z kąpielą.

Zdjęcie: Flickr/Marjan Krebelj


podobne treści