wtf

US Army blokuje żołnierzom dostęp do Guardiana

Koniec, miarka się przebrała – w ramach walki o prawidłowe postawy patriotyczne swoich żołnierzy, US Army zablokowała im dostęp do stron internetowych… Guardiana.

Wszystko to w odpowiedzi na nieprawomyślne artykuły na temat przechwytywania komunikacji użytkowników Internetu przez NSA. Szpiegowanie – dobre, czytanie na temat szpiegowania – złe. Dlaczego? Cóż, nie wiem co dokładnie chciał osiągnąć dowódca, który wydał taki rozkaz, ale oficjalnym powodem jest „higiena sieci”, w ramach której zablokowano „dostęp do niektórych wiadomości prasowych na temat przecieków NSA”.

Kiedy trzy lata temu zdecydowano się na podobny ruch w stosunku do wiadomości na temat kompromitujących amerykańską dyplomację przecieków WikiLeaks, Biały Dom twierdził, że żołnierze nie mogą czytać informacji na ten temat, ponieważ są one tajne. Tajne, choć piszą o nich w każdej gazecie. Niezależnie od tego, pracownicy rządu USA, w tym wojskowi, mają traktować je jako tajne, a ponieważ w w większości nie mają uprawnień do czytania tajnych informacji, zablokowano im dostęp w pracy do artykułów prasowych na ten temat.

„Informacje zastrzeżone, niezależnie od tego czy znajdują się na publicznych stronach internetowych czy informują o nich media, pozostają tajne i muszą być tak traktowane przez pracowników służb federalnych oraz ich podwykonawców, do czasu ich odtajnienia przez odpowiednie władze federalne,” twierdził trzy lata temu Biały Dom.

W tym wypadku jest najwyraźniej podobnie. Co nie zmienia faktu, że jest to jakiś absurd – mleko się już rozlało, a cenzurowanie żołnierzom dostępu do Internetu niczego już nie zmieni. W takiej sytuacji należy chyba docenić oświadczenie Cyber Comand, które stwierdziło, że nie będzie blokowało dostępu do tych informacji wszystkim Amerykanom.

Zdjęcie: Flickr/Pink Sherbet Photography


podobne treści