sztuka

Ucho van Gogha „odżyło” na wystawie

23 grudnia 1888 roku, po kłótni ze swoim przyjacielem Paulem Gauguinem, Vincent van Gogh obciął sobie lewe ucho, które następnie wręczył prostytutce imieniem Rachel. Nie wiadomo co się z nim (tzn. z uchem) stało później, ale dziś można w Karlsruhe obejrzeć jego biologiczną replikę.

W znajdującym się w Karlsruhe Zentrum für Kunst und Medientechnologie można od kilku dni zobaczyć nietypową instalację – w pojemniku zawierającym płyn odżywiający tkanki, prezentowana jest żywa replika odciętego ucha Vincenta van Gogha. A przynajmniej coś, co jest najbliższe tkance słynnego malarza, ponieważ niemieckiej artystce Diemut Strebe nie udało się uzyskać wystarczającej jakości materiału genetycznego van Gogha. Udało się jej za to zaprosić do projektu  Lieuwe van Gogha, praprawnuka Theo van Gogha, brata malarza.

Z pobranego od niego materiału genetycznego, wyhodowała ona wystarczającą ilość tkanki, by za pomocą drukarki 3D wymodelować ucho. Nie jest to co prawda dokładna kopia ucha słynnego malarza, ale zawiera ono szesnastą część jego materiału genetycznego, łącznie z chromosomem Y przekazywanym w linii męskiej.

„Tak jak Vincent korzystał z farb, ja wykorzystuję naukę jakby była rodzajem pędzla,” stwierdziła Strebe w rozmowie z Associated Press.

Utrzymywane w odżywczej cieczy ucho powinno teoretycznie żyć przez lata. A przynajmniej taką nadzieję ma autorka pracy, która w przyszłym roku chciałaby zaprezentować ją w Nowym Jorku. Strebe planuje także stworzyć kolejne dzieła związane z materiałem genetycznym holenderskiego malarza – obecnie poszukuje osoby, która dzieliłaby z van Goghiem mitochondrialne DNA, które przekazywane jest tylko w linii żeńskiej.

Zdjęcie: ZKM


podobne treści