aplikacjebiznesnews

Uber poszukuje szefa na Polskę

Jak donosi serwis Biztok, Uber, kalifornijska firma, której udało się zmienić układ sił na amerykańskim rynku usług taksówkarskich, poszukuje szefa polskiego oddziału.

Założony w 2009 roku Uber miał dość skromne początki. Twórcy serwisu Garret Camp, były CEO StumbleUpon oraz przedsiębiorca Travis Kalanick postanowili przy pomocy technologii mobilnych rozwiązać znany problem poruszania się po mieście – własny samochód może i jest wygodny, ale zaparkowanie go stanowi duży problem, komunikacja miejska jest często zatłoczona, a taksówki drogie. Dlatego stworzyli aplikację mobilną, która pozwalała na szybkie i wygodne wynajęcie stylowego samochodu. Ceny przewozów różnią się w zależności od tego, czy klient chce zamówić przewóz w godzinach szczytu, czy poza nimi (im więcej chętnych, tym wyższa cena) oraz tego, czy klientowi bardziej zależy na dotarciu na miejsce, czy na klasie pojazdu.

Uruchomiona początkowo tylko w San Francisco usługa okazała się być strzałem w dziesiątkę, a już w 2010 roku dla Uber jeździło tysiąc kierowców. Następny rok przyniósł jeszcze większy sukces – do grona inwestorów dołączyły takie firmy jak Goldman Sachs czy Bezos Expeditions. W ubiegłym roku Google Ventures zdecydowało się zainwestować w projekt ćwierć miliarda dolarów. Dzięki temu wsparciu Uber jest dziś dostępne w 36 krajach świata.

Dzięki wsparciu firm technologicznych Uber, początkowo ignorowany przez taksówkarzy, stał się ich głównym wrogiem. Głównie dlatego, że nagle okazało się, iż taka forma zamawiania samochodu jest wygodniejsza dla wielu klientów, którzy mogą na bieżąco sprawdzić gdzie znajduje się ich taksówka, wygodnie rozliczyć się bezgotówkowo oraz maja wpływ na to, jaki samochód zamawiają. Napięcia rosły, w niektórych miastach dochodziło nawet do rękoczynów, ale częściej taksówkarze podnosili argument, że kierowcy Uber nie są profesjonalnymi taksówkarzami, a ich samochody nie są wyposażone w taksometry (opłata obliczana jest na podstawie danych ze smartphone’a klienta).

W wielu miejscach na świecie konflikty pomiędzy taksówkarzami a Uber musiały zostać rozstrzygnięte przez sądy, w innych procesy nadal trwają. Ale pomimo tego, że firma musiała w niektórych miastach pójść na pewne ustępstwa (np. w Londynie kierowcy muszą mieć odpowiednie licencje, a we Francji kierowcy muszą czekać 15 minut zanim odbiorą pasażera), Uber podbija kolejne rynki. A wszystko wskazuje na to, że kolejnym z nich będzie Polska.

Jak donoszą źródła serwisu Biztok aktualnie Amerykanie „prowadzą badania rynku, sprawdzają, kogo można ściągnąć, by zbudował im biznes w Polsce.” Na stronach Uber znajduje się natomiast ogłoszenie o rekrutacji na trzy stanowiska w Warszawie – General Manager, Community Manager oraz Operations & Logistics Manager. Można się więc spodziewać, że wejście Uber na polski rynek jest już tylko kwestią czasu.

Zdjęcie: Uber


podobne treści