grynews

Two Worlds 2 – nasza recenzja (PC)

Pierwsze Two Worlds nie zachwycało, ale po kilkunastu łatkach było całkiem ciekawą i wciągającą grą. Świetne wyniki sprzedaży, pod względem których produkcja Reality Pump spokojnie mogła konkurować z Wiedźminem, zachęciły twórców do stworzenia dodatku – The Tempation. Projekt, ze względu na swój zakres, ostatecznie przekształcił się w pełnoprawny sequel. Pomimo zachęcających screenów i zwiastunów, szybko zapomniałem o tym tytule. Teraz już wiem, że był to duży błąd. 

Na wstępie należy zaznaczyć, że Two Worlds 2 należy do specyficznego i bardzo wąskiego gatunku, zwanego nieoficjalne „niemieckim cRPG”. Łączy się to z kilkoma zaletami i wadami oraz tym, że pomimo premiery jedynie w Europie (oprócz Wielkiej Brytanii), pudełka z grą znalazły już milion właścicieli. Biorąc pod uwagę, że wynik ten ustanowiono w trzy tygodnie – można to zdarzenie uważać za najlepszy w historii start polskiej produkcji… Jednak dość tych statystyk, czas odpowiedzieć sobie na pytanie, czy miliony much mogą się mylić.

Tytuły takie jak Gothic, Drakensang, Secred oraz Two Worlds mają w mianowniku jedną, wspólną cechę. Ich akcja dzieje się w klasycznym, wręcz sztampowym świecie średniowiecznego fantasy. Sequel Dwóch Światów nie odbiega od tej złotej tradycji. Ponieważ historia rozgrywa się na kilku wyspach, gra obfituje w szereg egzotycznych krajobrazów. Każda z krain zróżnicowana jest pod względem kulturowym oraz geograficznym. Ciężko to wytłumaczyć w jakiś logiczny i przekonujący sposób, ponieważ wszystkie wyspy leżą obok siebie, ale przynajmniej nie musimy ciągle oglądać tych samych, nudnych lasów oraz pagórków. Świat Two Worlds 2 stoi przed graczem otworem, jednak jego eksploracja często jest ograniczona przez wątek główny lub zadania poboczne. Jest to szczególnie irytujące wtedy, gdy podczas niezobowiązującej wycieczki trafiamy na zablokowane podziemia, do których dostęp uzyskamy dopiero po rozpoczęciu odpowiedniego questa.  

Kolejnymi elementami, który cechują większość niemieckich RPG-ów, są uproszczony scenariusz oraz banalne zadania. Two Worlds 2 jest bezpośrednią kontynuacją pierwowzoru i od samego początku eksploatuje wątki rozwinięte w części pierwszej. Osoby, które nigdy nie miały do czynienia z tą serią, nie muszą się obawiać – fabuła prowadzona jest w sposób przejrzysty i jest de facto pretekstem do tego, aby wyciąć w pień setki potworów. Może to rozczarować wiele osób, ale nie przypominam sobie ani jednego, niezwykłego questa lub niespodziewanego zwrotu akcji. Reality Pump postawiło na odkrywanie świata i walkę.  

#!#photo2#!#

Pojedynki w Two Worlds 2 dają dużo frajdy. Po pierwsze, są całkiem nieźle animowane i wyglądają efektownie, a po drugie, zazwyczaj stawiają spore wyzwanie. Nawet przez chwilę nie pomyślano o czymś takim, jak skalowanie poziomu potworów. Jeśli bez odpowiedniego ekwipunku i umiejętności wybierzesz się w niebezpieczny rejon, zapewne szybko zginiesz. Tym bardziej, że monstra zazwyczaj przemieszczają się w grupach. To zmusza do kombinowania i wykorzystania systemu rozwoju postaci. Nie ma tutaj sztywno określonych klas – zwiększamy cztery cechy główne (wytrzymałość, siła, celność, siła woli), a następnie kupujemy określone umiejętności, zgrupowane w 6 różnych zakładkach (np. łucznictwo, skradanie). Dzięki temu, możliwe jest stworzenie wojownika biegle posługującego się łukiem, lub maga, który będzie potrafił dobrze przywalić w zwarciu. W menu ekwipunku możemy nawet zdefiniować trzy zestawy zbroi oraz uzbrojenia, tak aby szybko przełączać je podczas walki. Reality Pump postawiło na interdyscyplinarny rozwój postaci i w tej grze sprawdza się on doskonale. 

Ostatecznie, jednymi z największych zalet gry są systemy craftingu, ważenia mikstur oraz tworzenia czarów. W świecie Two Worlds 2 pełno jest różnych gratów, które zachwycą wszystkich zbieraczy. Odzienie i broń można rozkładać na elementy takie jak drewno lub stal a następnie przekuwać w przedmioty o lepszych statystykach oraz właściwościach magicznych. Dużo rozrywki dostarczają też różne eksperymenty związane z mieszaniem trunków i fani tego typu zabawy będą mieli tutaj pełne ręce pracy. System czarów, podobnie jak w części pierwszej, opiera się na kartach. Wybieramy dany efekt i sposób jego użycia, np. magiczny pocisk, i zaklinamy w gotowy czar.

Podsumowując, Two Worlds 2 to klasyczny i przyjemny cRPG, który oferuje satysfakcjonującą mechanikę. Grafika prezentuje się ładnie, a wersja na PC jest dobrze zoptymalizowana. Można narzekać na koślawe animacje i kiepską mimikę twarzy, ale przy dłuższym graniu, nie stanowią one żadnego problemu. Wpadająca w ucho muzyka też może się podobać, choć nie jest aż tak dobra, aby zgrać sobie soundtrack do słuchania w wolnych chwilach. Polska produkcja stanowi pewną odskocznię od poważnych i tworzonych z rozmachem gier fabularnych deweloperów takich jak BioWare i wychodzi to jej na zdrowie. Brak tutaj skomplikowanych wyborów moralnych, wielu sposobów na ukończenie questów i unikalnych rozwiązań, ale mam wrażenie, że właśnie ta prostota jest przyczyną sukcesu Two Worlds 2. Jeśli nie macie nic lepszego do roboty i podoba się wam takie podejście do tematu – możecie dać jej szansę.


podobne treści


  • plumbum

    ‚niemieckie cRPG’? Ciekawy podgatunek. Proponuję nadać ten tekst w jakimś typowo growym serwisie. Tam jest szansa na to, że ktoś doceni wysiłek klasyfikacyjny. ‚uproszczony scenariusz oraz banalne zadania’ – tak, to typowe dla ‚niemieckich cRPG’. Taki Drakensang: Uproszczenia i banał.