news

Tunezyjski rząd próbował skraść hasła do Facebooka wszystkich obywateli

Odpowiedzialny w Facebooku za bezpieczeństwo Joe Sullivan dowiedział się
pod koniec grudnia, że z kontami Tunezyjczyków dzieje się coś
niepokojącego. Wkrótce okazało się, że to sprawka obalonego już od tej
pory rządu.

Dostawcy Internetu w Tunezji wprowadzali do Sieci kod, który służył przechwyceniu haseł dostępu do kont na Facebooku. Działo się to na zlecenie rządu, który obawiał się zamieszek i chciał utrudnić obywatelom wymianę informacji przez Internet.

Jak dowiodły m.in. wydarzenia w 2009 roku w Iranie, media społeczne mogą odgrywać ważną rolę w próbach dokonania przewrotu politycznego. Ułatwiają przeciwnikom reżimu umawianie się na manifestację, dzielenie się informacjami o posunięciach drugiej strony, a nawet sprzyjają upamiętnianiu ofiar zamieszek. Aktywiści, blogerzy i zwykli obywatele często korzystają właśnie z Facebooka, gdzie można zamieszczać szybkie wpisy, zdjęcia, filmy, tworzyć grupy, zamieszczać linki organizować spotkania itp. Tak było i w tym roku w Tunezji.

5 stycznia specjaliści z Facebooka mieli już pewność, że ktoś rejestruje loginy i hasła Tunezyjczyków korzystających z serwisu. Nie mogło to nie mieć związku z zamieszkami politycznymi.

Facebook od razu przystąpił do usuwania spyware i poinformował osoby, których hasła wyciekły, o zagrożeniu. Władze portalu podkreślają, że dla nich nie była to kwestia polityczna. Reagują tak na każdą próbę zagrożenia bezpieczeństwa danych użytkowników. [The Atlantic]


podobne treści