biznesinternet

Trybunał Sprawiedliwości UE: portale internetowe jak telewizja?

W ubiegłym tygodniu miało miejsce wydarzenie, które może w znaczący sposób odbić się na wydawcach wielu portali internetowych. Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej wydał wyrok, na mocy którego każdy serwis internetowy udostępniający w systematyczny sposób własne materiały wideo, może zostać uznany za dostawcę tzw. audiowizualnej usługi medialnej.

A jest to rzecz niebagatelna, ponieważ to przekłada się na konieczność spełnienia dodatkowych obowiązków, porównywalnych do tych, które muszą spełniać telewizje. Ale od początku.

Sprawa zaczęła się w roku 2012, kiedy to austriacki odpowiednik KRRiT wziął na celownik stronę internetową dziennika Tiroler Tageszeitung, na której lokalna gazeta udostępniała między innymi dział z nagraniami wideo – reportażami, wywiadami czy przeglądami aktualności z regionu. Materiały te były hostowane na serwerach należących do gazety, w osobnej zakładce i na innej domenie.

Działalność Tiroler Tageszeitung nie odbiegała więc od tego, co można znaleźć na innych podobnych serwisach. Austriacki regulator był jednak innego zdania i uznał, że nagrania hostowane na serwerach czynią z wydawcy gazety dostawcę usług audiowizualnych na żądanie. Właściciel gazety stwierdził, że nie ma nic wspólnego z usługami VoD i nie zamierza spełniać kosztownych wymogów dotyczących dostawców usług audiowizualnych na żądanie, i wniósł skargę na decyzję austriackiego regulatora do organu odwoławczego. Ten jednak ją oddalił, więc właściciel gazety odwołał się do austriackiego sądu administracyjnego, podkreślając, że treści audiowizualne dostępne w sekcji wideo są tylko uzupełnieniem głównej witryny internetowej.

Austriacki, przed podjęciem decyzji, zwrócił się do Trybunału Sprawiedliwości UE, z prośbą o wykładnię dyrektywy o audiowizualnych usługach medialnych. W ubiegłym tygodniu Trybunał, pomimo tego, że wypowiedzi jego rzecznika sugerowały inaczej, uznał, że udostępnianie własnych materiałów wideo w wydzielonej zakładce i domenie może zostać uznane za świadczenie usługi audiowizualnej na żądanie. Według Trybunału długość materiałów ani ich forma nie mają znaczenia ponieważ i tak mogą stanowić pewną konkurencję dla treści telewizyjnych, a więc podlegać ograniczeniom dotyczącym telewizji zawartym w tzw. dyrektywie audiowizualnej. Oznacza to, że muszą między innymi chronić małoletnich przed „nieodpowiednimi” treściami. Decyzję o ocenie natury materiałów wideo udostępnianych na stronach portali podjąć może tylko właściwy organ krajowy, którym w tym wypadku jest austriacki odpowiednik KRRiT, od którego decyzji zaczęła się cała sprawa.

W takiej sytuacji sądowa sprawa wydawcy Tiroler Tageszeitung wydaje się już być przegrana, ale ważniejsze jest to, że portale działające w taki sposób, jak portal austriackiej gazety, będą musiały albo wykazywać przed krajowymi organami regulującymi telewizje, że ich treści multimedialne są ściśle związane z ich działalnością dziennikarską, albo spełniać wymogi narzucane przez tzw. dyrektywę audiowizualną.

Zdjęcie: Flickr/Gwenael Piaser


podobne treści