internetWiadomości promowane

Traktat o Nierozprzestrzenianiu Oprogramowania Masowego Śledzenia?

Powyższa nazwa jest oczywiście zmyślona, ale przyglądając się postawie niektórych państw, można odnieść wrażenie, że właśnie o coś takiego chodzi. Zwłaszcza, że postawa ta ma już za niedługo zmaterializować się w postaci zmian traktatowych. „Czarny lód” zbliża się wielkimi krokami?

Porozumienie Wassenaar to traktat międzynarodowy, którego celem jest kontrola eksportu broni konwencjonalnej oraz technologii podwójnego zastosowania, czyli takich, które mogą, ale nie muszą, zostać wykorzystane jako broń. Aktualnie sygnatariuszami porozumienia jest 41 krajów, w tym Polska. Jak donosi Financial Times, porozumienie to ma w najbliższym czasie zostać zmienione. Nie będzie to jednak rutynowa zmiana wynikająca z tego, że do porozumienia dołączyć chce inne państwo – tym razem zmiany mają objąć nowe technologie, których eksport będzie podlegać ścisłym regulacjom. I tu zaczyna się robić ciekawie, ponieważ mają to być technologie dotyczące cyfrowego szpiegostwa, oraz przede wszystkim takie, które mogłyby mu zapobiegać.

Przewaga konkurencyjna to piękna rzecz. Dzięki niej można zaoferować swoim klientom lepsze i tańsze produkty, niż te, które znajdują się w ofercie konkurencji. Nic dziwnego, że każdy, kto ją osiągnie, stara się ją zachować. Gorzej, jeśli jest to znacząca przewaga na polu inwigilacji obywateli.

Jak donosi Financial Times grupa zachodnich państw, wśród których szczególnie aktywna jest Wielka Brytania, stara się dodać do tekstu Porozumienia Wassennar zapisy o kontroli rozprzestrzeniania „zaawansowanych technik programistycznych oraz kryptograficznych do inwigilacji i hackowania”. W normalnych warunkach można byłoby to uznać za doskonały pomysł. Problem polega na tym, że dzięki GCHQ i współpracy z NSA to właśnie Wielka Brytania dysponuje jednymi z najbardziej zaawansowanych na świecie technologii tego typu. W świetle doniesień na temat programu PRISM, można spodziewać się, że spośród sygnatariuszy Porozumienia Wassennar zmiany poprze także Nowa Zelandia, Australia, Kanada oraz USA. A osobiście stawiam też na Rosję.

Dodatkowo pomysłodawcy są szczególnie zainteresowani kontrolą nad rozprzestrzenianiem oprogramowania zaprojektowanego do tego by wykrywać ukrytą komunikację w Sieci. W końcu takie technologie mogą zaszkodzić działaniom agencji wywiadowczych zainteresowanych stron. A tego pomysłodawcy zmian sobie nie życzą.

„[Technologie cyberbezpieczeństwa] przypominają wyścig zbrojeń,” stwierdził w rozmowie z serwisem David Livingstone z think tanku Chatham House. „Inwestujesz i rozwijasz jedną rzecz, a ktoś z drugiej strony odpowiada. To co chcesz osiągnąć to spowolnienie tempa, w jakim twój przeciwnik rozwija równoważne technologie.”

Stwierdzenie jak najbardziej słuszne. Problem polega na tym, że w ciągu ostatniego półrocza okazało się, że w tej zimnej wojnie polem bitwy jest nasza prywatność. I nie wychodzi jej to na zdrowie.

Zdjęcie: Flickr/Marjan Krebelj


podobne treści