news

To on zgubił nowego iPhone’a

Wiemy, kto pozbawił Steve’a Jobsa satysfakcji z pokazania nowego iPhone’a i krzyknięcia „ta-dam”! Niestety, wczorajsza rewelacja amerykańskiego wydania Gizmodo o nowym modelu iPhone’a prawdopodobnie kosztowała tę osobę utratę pracy.

Czy nie zwolnilibyście pracownika, który włóczy się po pubach z najnowszym, tajnym modelem waszego sztandarowego produktu w kieszeni? Następnie go gubi i wszystkie wiadomości ukazują się przedwcześnie w mediach?

27-letni Gray Powell zajmuje się w Apple programem iPhone Baseband, który służy do wykonywania połączeń. Jest też fotografem – amatorem. Wpadł na lekkomyślny pomysł, by z prototypem nowego modelu iPhone’a w kieszeni wybrać się do knajpy Gourmet Haus Staudt i wypić o jedno piwo za dużo.

How Apple Lost the Next iPhoneWieczorem 18 marca Gray delektował się niemieckim piwem w Gourmet Haus Staudt, restauracji z ogródkiem w Redwood City, w Kalifornii. Browar zasmakował mu bardziej niż zazwyczaj, chłopak dał się ponieść atmosferze i bąbelkom. Na trzymanym w dłoni iPhonie nowej generacji przebranym w obudowę iPhone’a 3GS wpisał na Facebooku „Nie wiedziałem, że niemieckie piwo jest tak dobre”. Potem zostawił telefon na stołku, zapominając sprawdzić, czy nie wypadł mu z kieszeni. Poszedł do domu, nieświadomy, że właśnie bardzo się naraził swojemu pracodawcy.

Zabezpieczenia w Apple – 100% skuteczności?

Dotychczas Apple nie odnotowywał podobnych wpadek. Zabezpieczenia i zasady poufności w firmie obrosły legendą. Rozmazane zdjęcia z fabryki, szybka plotka – to wszystko, co dostawaliśmy. Nigdy nie wyciekły dokładne dane dotyczące nowego modelu, co dopiero sam model! W laboratorium w Cupertino prototypy chowane są za uzbrojonymi drzwiami, które można otworzyć za pomocą kodu, zmieniającego się co kilka minut. Nowe modele są przytwierdzone na stałe do stołów! Specjaliści od sprzętu, oprogramowania oraz designu pracują oddzielnie, nie wiedząc, jak będzie wyglądał produkt finalny.

Ostatnią linią obrony jest Apple’owska policja, mężczyźni w czerni gotowi w każdej chwili wyprowadzić za drzwi kogokolwiek, kto powie za dużo i zastraszyć go, by milczał w przyszłości. Każdy przeciek to miliony dolarów, tysiące spekulacji i – co dla Jobsa nie do zniesienia – brak „ta-dam!”.

Jak zwykle bywa w najlepszych systemach bezpieczeństwa, za przeciek odpowiedzialny jest nie kod, bramka, szpiedzy, konkurencja czy siła wyższa, tylko ludzka ułomność.

Zgubiony, znaleziony

W czwartek 18 marca upadł mit o nieprzeniknionych bramach laboratoriów Apple. Powell sączył piwo w Gourmet Haus Staudt, zaledwie 30 kilometrów od centrali firmy, otoczony rozbawianymi kompanami.

How Apple Lost the Next iPhoneMężczyzna, który siedział obok niego, nie zwrócił na Powella uwagi. Za to gdy wrócił z toalety i zobaczył telefon pozostawiony na stołku, postanowił pomóc. Nieświadomy, że chodzi o cenny prototyp, spytał innego mężczyznę: „Hej, to twój iPhone?”. Tamten zaprzeczył.

„Więc to telefon twojego kumpla. Pilnujcie go lepiej! Masz.” Znalazca oddał telefon mężczyźnie, który siedział obok, a którego znajomy był wtedy w łazience. Następnie wyszedł z baru.

Obdarowany prototypem człowiek spytał wszystkich dookoła, czy to nie ich telefon. Następnie poczekał chwilę, ponieważ przypomniał sobie, że obok siedział inny facet (Powell). Ten jednak już tam tej nocy nie wrócił.

Zaczął się bawić iPhone’m. Wydawał mu się zwyczajny. „Sądziłem, że to iPhone 3GS” – powiedział nam przez telefon. Spróbował uruchomić aparat, ale telefon odmawiał współpracy. Z tyłu miał pasek z kodem: 8800601pex1 and N90_DVT_GE4X_0493. Z boku był kolejny kod: iPhone SWE-L200221. Na ekranie umieszczono sześć stron ikon aplikacji. Wśród nich Facebook z linkiem do profilu inżyniera Apple, Graya Powella.

How Apple Lost the Next iPhone

Mężczyzna z baru zamierzał zwrócić telefon właścicielowi następnego dnia. Okazało się jednak wtedy, że iPhone przestał działać. Za pomocą MobileMe, Apple wymazuje wszystkie dane ze zgubionych telefonów. Wtedy mężczyzna przyjrzał się telefonowi z bliska. Zobaczył, że rożni się od modelu 3GS i ma aparat z przodu. Otworzył obudowę. W środku ujrzał lśniący, nowy model.

Sława

Kilka tygodni później ten sam telefon dostał się do redakcji amerykańskiego Gizmodo. Tylko przez chwilę wątpiono, że to nie iPhone 4, ale po dokładniejszym obejrzeniu urządzenia nie było wątpliwości. Redakcja skontaktowała się z Powellem:

Gray Powell: Halo?

John Herrman: Rozmawiam z Grayem?

G: Tak.

J: Tu John Herrman z Gizmodo.

G: Cześć.

J: Pracujesz dla Apple?

G: Nie mogę teraz za bardzo rozmawiać.

J: Rozumiem. Mamy twój telefon, chyba zostawiłeś go w barze. Chcielibyśmy ci go oddać.

G: Przesłałem szefostwu maila od was w tej sprawie, ktoś się z wami zaraz skontaktuje.

J: OK.

G: Mogę im podać ten numer?

J: Pewnie.

Jego głos brzmiał niewyraźnie i smutno. Ale nadal żyje! Apple jeszcze nie postanowiło, co z nim zrobić, ale mężczyźni w czerni na pewno o tym dyskutują.

Kto by pomyślał, że zabezpieczenia Apple pokona właśnie niemieckie piwo.

[Jesus Diaz, John Herrman, Kyle VanHemert, Matt Buchanan, Arianna Reiche/giz]


podobne treści


  • Anonim

    Bawarczycy potrafią uwarzyć piwo :)

  • Andre Loo

    Mnie już nie bawi „nowoczesny” marketing Apple mający na celu zrobienie otoczki mistycyzmu wokół jego produktów. Wywołanie nawet tego pseudoskandalu to też forma marketingu – ważne aby o firmie stale się mówiło. Mi ani iPad ani nowy iPhone nie podoba się. Lepiej już wychodzą nowe produkty ze stajni HTC.

  • natychmiast

    Jesteście skrajnymi idiotami!!! Po co podawaliscie nazwisko tego faceta?? W jakim celu?? Czym innym jest opisać przeciek, a czym innym całkowicie zrujnować karierę tego pechowca, ktorego i tak Jobs pewnie smaży teraz na wolnym ogniu.

  • zdupy

    To wszystko fake pewnie

  • Pingback: GooPhone vs iPhone 5, czyli jak strollować największego na świecie trolla patentowego | AntyWeb