newsWiadomość główna

Apple: to nie luka w zabezpieczeniach doprowadziła do wycieku zdjęć celebrytek

W ciągu ostatnich dwóch dni hitem plotkarskich portali była niewątpliwie sprawa bardzo prywatnych zdjęć amerykańskich celebrytek, które podobno wyciekły z iCloud. Po przeprowadzeniu własnego śledztwa, Apple zapewnia, że same zabezpieczenia usługi nie zostały złamane.

Zgoda, jak wynika z przeanalizowanych przez Apple przypadków, prywatne zdjęcia amerykańskich aktorek rzeczywiście przechowywane były w chmurze firmy, ale osoby, które uzyskały do nich nieuprawniony dostęp nie naruszyły zabezpieczeń Apple. Ani w iCloud, ani w Find my iPhone. Zamiast tego przestępcy zaatakowali najsłabsze ogniwo wszystkich zabezpieczeń, czyli „czynnik ludzki” – przy pomocy socjotechniki, wspomaganej prawdopodobnie odpowiednim oprogramowaniem, po prostu zdobyli nazwy użytkownika oraz odgadli hasła i odpowiedzi na pytania bezpieczeństwa ustawione przez zaatakowane osoby. Jednocześnie Apple informuje, że cały czas współpracuje z organami ścigania, by pomóc w identyfikacji sprawców.

Informacja o tym, że firma nie wykryła nieznanej luki w zabezpieczeniach i znalazła wyjaśnienie wycieku danych jest dobrą wiadomością, zarówno dla użytkowników, jak i dla Apple, które według niektórych doniesień w przyszłym tygodniu ma zaprezentować również urządzenie, którego zadaniem będzie monitorowanie zdrowia użytkowników. A zebrane przez nie dane przechowywane będą właśnie w chmurze. Zamieszanie związane z wyciekiem zdjęć nagich celebrytek może jeszcze potencjalnie zaszkodzić planom Apple, które będzie chciało przekonać jak najwięcej swoich użytkowników, by powierzyli mu kolejną porcję danych o sobie, ale fakt, że do wycieku nie doszło wskutek luki w zabezpieczeniach jest jednak argumentem w rękach Apple. Z drugiej strony niektórzy niezależni specjaliści od zabezpieczeń twierdzą, że i tak kopię zapasową wszystkich danych z urządzeń Apple ma NSA…

Tak czy inaczej, najlepszym zabezpieczeniem przed wypłynięciem kompromitujących zdjęć, jest nie robienie sobie kompromitujących zdjęć. A jeśli już koniecznie trzeba zrealizować wewnętrzną potrzebę pstryknięcia sobie takiej fotki, lepiej nie trzymać jej w chmurze.

Zdjęcie: Flickr/MingleMediaTVNetwork


podobne treści