aplikacjewtf

Tinder w końcu szyfruje zdjęcia użytkowników

Zwykle w aktualizacje bezpieczeństwa wdrażane przez aplikacje nie są zamieszani politycy. Trochę inaczej jest w przypadku najnowszej zmiany wprowadzonej w aplikacji Tindera.

Niestety, w tym wypadku nie ma co liczyć na pikantne szczegóły. Cała akcja zaczęła się bowiem w styczniu tego roku, kiedy to jeden z badaczy odkrył lukę w aplikacji Tindera pozwalającą na ujawnienie zarówno zdjęć użytkowników, jak i tzw. „swipe’ów”, czyli przesunięć w prawo bądź w lewo, na podstawie czego aplikacja dopasowuje użytkowników. Dane były możliwe do przechwycenia, jeśli korzystało się z tej samej sieci WiFi, co osoba używająca aplikacji.

W tym momencie na scenę wchodzi amerykański senator Ron Wyden, który w lutym tego roku postanowił zainterweniować w tej sprawie. Napisał on do Tindera list, w którym domagał się, by serwis załatał te luki.

„Te luki w zabezpieczeniach narażają Amerykanów na to, że każdy może poznać ich najbardziej intymne sekrety. Tinder może z łatwością poprawić bezpieczeństwo danych użytkowników wprowadzając szyfrowanie pomiędzy aplikacją a swoimi serwerami, uniemożliwiając w ten sposób wyciek wrażliwych danych,” pisał dobiegający już siedemdziesiątki senator Wyden.

Na tę korespondencję Tinder odpisał dopiero teraz, informując, że dane dotyczące „swipe’ów” oraz zdjęcia przesyłane pomiędzy aplikacją a serwerami firmy, są już w pełni szyfrowane. Jak informuje Tinder, zdjęcia są szyfrowane od 6 lutego, zaś reszta akcji od 19 czerwca. Zdjęcia w przeglądarkowej wersji Tindera były szyfrowane już wcześniej, ale Tinder postanowił poczekać z ustosunkowaniem się do listu senatora do czasu, aż wszystkie akcje w aplikacji będą szyfrowane.

Nie znalazłem informacji na temat tego, co dokładnie motywowało senatora do tego, by zainteresował się bezpieczeństwem danych na Tinderze, ale niezależnie od powodów, użytkownicy powinni mu podziękować za zajęcie się sprawą.

Zdjęcie: Flickr/@markheybo

podobne treści