internetportale społecznościoweWiadomości promowane

The Tweet Hereafter, czyli ostatnie wpisy znanych osób

Swego czasu w Magi i Mieczu znajdowała się rubryka in memoriam, w której redakcja umieszczała ostatnie słowa postaci z papierowych gier RPG. Zabawnie było poczytać ich teksty wiedząc, że słowa te były ich ostatnimi. W przypadku prawdziwych ludzi już tak zabawne to nie jest.

Co nie zmienia faktu, że odpowiednie in memoriam powstają. Ostatnim przykładem jest projekt Jamiego Forresta i Michaela McWattersa, którzy przez ostatni rok pieczołowicie zbierali ostatnie tweety znanych osób. Po ostatnim wpisie modelki Reevy Steenkamp (w wolnym tłumaczeniu – „A wy jaką niespodziankę przygotowaliście dla ukochanej osoby?), która w walentynki została zastrzelona przez swojego chłopaka Oscara Pistoriusa, postanowili upublicznić swój mały eksperyment o nazwie The Tweet Hereafter.

Tak, strona ma budzić mieszane uczucia ale ma także zwrócić uwagę na to jak mocno media społecznościowe splotły się z naszym życiem. A jeśli z życiem to i ze śmiercią.

Swoją drogą sposób w jaki poszczególne serwisy społecznościowe radzą sobie ze śmiercią swoich użytkowników jest także interesującym zagadnieniem. Nie wiem czy wiecie, ale po waszej śmierci wasz profil na Facebooku może zostać zamieniony w stronę poświęconą waszej pamięci. Dla odmiany Twitter zakłada, że osoba do tego umocowana, posługując się kopią aktu zgonu, zdezaktywuje konto zmarłego. Powstał nawet specjalny serwis o nazwie DeadSocial, który pozwala użytkownikom zostawić wiadomość dla swoich znajomych. Oczywiście zostanie na do nich wysłana dopiero po śmierci.

Niezależnie od tego jakie nastawienie macie wobec The Tweet Hereafter, jest to współczesne przypomnienie o tym, że nikt nie będzie żył wiecznie.


podobne treści