Wiadomość głównawynalazki

Technologia w służbie sportu

 

Gdzie człowiek nie spojrzy, gdzie nie zerknie i gdzie się nie odwróci tam Euro 2012. A jak już Największa Porażka W Dziejach Ludzkości się skończy, to na radarach ludzkości pojawią się Igrzyska Olimpijskie w Londynie. Dla nas jednak ciekawsze jest to, jak sportowi w ciągu lat służyła technologia.

Technika rozwija się na wszystkich frontach, czasem też siłą rzeczy pojawiają się rozwiązania, które można by wykorzystać w sporcie. I jest tych rozwiązań wiele.

Spójrzmy na przykład na skok o tyczce. Kiedyś były one zwykłymi drewnianymi kijami, później drągami wykonanymi z lekkich stopów metali. Nowe tyczki z włókien szklanych pozwalają na uzyskanie wygięcia od 120 do aż 160 stopni, co brzmi dość niesamowicie, ale i również niesamowicie wygląda. Lotki badmintonowe zaczęły już na przykład dla odmiany osiągać prędkość ponad 250 kilometrów na godzinę. Stąd też stwierdzenie ”oberwałem lotką badmintową” przestało być zabawne, a zaczęło być nawet lekko przerażające. Taką samą prędkość osiągają strzały wypuszczone z olimpijskich łuków wykonanych z aluminium, włókna szklanego i kevlaru. No ale łuki to akurat zawsze były dość niebezpieczne, o czym przekonywali się wszyscy, którzy napotykali na swojej drodze angielskich łuczników.

A co ze specjalnymi kostiumami dla pływaków? Speedo pokazało w 2008 Speedo LZR zwany popularnie ”skórą rekina”. Na igrzyskach w Pekinie pobito w nim 47 z 51 rekordów świata. Kostium był tak rewelacyjny, że pływacy zrywali swoje dotychczasowe kontrakty, ponosząc nawet związane z tym kary finansowe, byle tylko startować w ”rekiniej skórze”. Ale nie ma się co dziwić, skoro to polieturanowe cudo opracowane zostało razem z NASA, pozwalało utrzymać ciało w idealnej pozycji z punktu widzenia hydronamiki, równocześnie nie przepuszczając wody i zwiększając przepływ tlenu do mięśni. Brzmi jak czarna magia i czarną magią poniekąd jest.

Kiedyś też o tym, kto wygrywał biegi sprinterskie decydowało wprawne oko, później pozwalająca na decydowanie o niewielkich różnicach fotokomórka. Teraz robi się to przy pomocy wiązek światła, co pozwala na uchwycenie różnic rzędu tysięcznych części sekundy.

Oczywiście są również przykłady mniej oczywiste. Zamiast opasłych książek zagrań futboliści amerykańscy przeglądają obecnie w szatni iPady, na których zapisane mają kolejne zagrywki. A tych w tych dyscyplinie jest tyle, że naprawdę ciężko to spamiętać. Izraelska firma ACE opracowała z kolei we współpracy z tamtejszymi Siłami Powietrznymi system IntelliGym. Pozornie przypomina on grę komputerową, przed którą człowiek zasiada, rozwiązując pojawiające się w niej problemy. I jak to działa? Otóż tak, że dzięki kilkugodzinnemu treningowi u obiektu rozwija się intuicja, staje się on bardziej czujny oraz bardziej elastyczny przy napotkaniu na jakikolwiek problem. Dzięki IntelliGymowi hokejowa reprezentacja USA do lat 18 zwiększyła odsetek wygrywanych przez siebie spotkań z 29% do aż 70%. Obecnie wdraża się go także w innych dyscyplinach sportu.

Technologia idzie również w sukurs kibicom. Zawodnicy NFL czyli amerykańskiej zawodowej ligi futbolu amerykańskiego muszą w przeciągu czterech prób przenieść piłkę na odległość dziesięciu jardów. Czasem brakuje im do tego kilku centymetrów, czasem przekraczają ją właśnie o kilka centymetrów. Dlatego też w USA w czasie transmisji telewizyjnych z futbolu amerykańskiego dodaje się dla telewidzów jaskrawożółtą linię pokazującą wyraźniej na jakim fragmencie boiska znajduje się piłka. Podobne rozwiązanie stacja Fox Sports postanowiła wprowadzić przy okazji meczów hokejowych, których widzowie skarżyli się, że tak jak na żywo jest z tym ciężko, tak jak na ekranach hokejowego krążka kompletnie nie widać. System FoxTrax pokazywał czerwoną smugę podążającą za krążkiem, jednak fanom hokeja się to akurat nie spodziewało.

Niestety, nie zapominajmy o tym, że rozwój technologii w sporcie idzie także w drugą stronę. Wynalazcy coraz skuteczniejszych metod dopingowych też nie śpią…


podobne treści