film

Tajemnicza inwazja

Właśnie udostępniony został materiał z planu niskobudżetowej produkcji „Skyline”, w której przybysze z zaświatów zmieniają Los Angeles w piekło. Sądząc po tym co pokazano, film ma wszelkie dane, by zostać kolejnym „Dystryktem 9″…  i to na jeszcze większą skalę.

Punkt wyjściowy filmu jest dość banalny. Grupa młodych, rozrywkowych przyjaciół spędza weekend w eleganckim hotelu na przedmieściach Los Angeles. I jak to zwykle się zdarza, hucznie spędzają pierwszą noc na miejscu. Jednak nie dane im odespać wieczorne szaleństwa, bo o 4.27 budzi ich niesamowity, dudniący hałas. Przez okno widać w oddali dziwne, niebieskie światła w śródmieściu Los Angeles. Dwójka z naszych bohaterów dostaje się na dach hotelu, by lepiej widzieć co się dzieje. Ich oczom ukazują się wyłaniające się spośród chmur gigantyczne UFO, a także mieszkańcy miasta zgarniani z dachów przez statki pozaziemskich przybyszów.

Od tej chwili treścią filmu staje się ucieczka naszych bohaterów przed groźnymi przybyszami, których statki wsysają ziemian do swego wnętrza. Uciekinierzy, oprócz monstrualnych kosmitów, muszą unikać kontaktu z tajemniczym niebieskim światłem, które jest bezlitosne dla ludzkiej skóry. Nic nie wiadomo o skali tej inwazji, czy jest ona ogólnoświatowa, czy też być może dotyczy tylko Miasta Aniołów. Widzimy jednak ujęcia bitew powietrznych pomiędzy wojskiem a intruzami z kosmosu, a moderator panelu twierdzi, że był świadkiem starć na znacznie większą skalę.

Film jest dziełem Grega i Colina Strause, autorów wspaniałych efektów specjalnych w takich klasykach jak „Avatar”, „Titanic”, „300″, „X-men 3″, „Pojutrze” i „Terminator 3″. W tym wypadku zdecydowali się oni na pracę poza studio, tworząc film względnie tani i w dodatku w rekordowym tempie – produkcja trwała zaledwie 11 miesięcy.

Bracia Strause powiedzieli, że działają już w businessie filmowym na tyle długo, by wiedzieć, jak należy ciąć koszta, by nie odbiło się to na jakości. Praca w plenerze pozwoliła im zatrudniać tych ludzi, których chcieli, co nie zawsze ma miejsce przy obsadzaniu ról w systemie studyjnym.

W filmie występują Eric Balfour, Donald Faison, Scottie Thompson, Beittney Daniel i David Zayas. Niski budżet sprawił, że aktorzy nie mogąc między zdjęciami korzystać z odrębnych kwater, spędzali więcej niż zazwyczaj czasu razem. Toczone wówczas rozmowy przełożyły się na bardziej wiarygodne kreacje. Skyline zapowiada się na kolejny, mimo niskiego nakładu, przebój.

Jak podają jego twórcy, film składa się z 800 scen, a zatem dużo więcej niż w innych kinowych hitach. Użycie najlepszych kamer cyfrowych pozwoliło maksymalnie skrócić czas kręcenia i uzyskać najwyższą jakość za najniższe pieniądze. A zatem na fanów takiego kina czeka jesienią nie lada przyjemność. Premiera Skyline odbędzie się 12 listopada 2010. Zaznaczcie tę datę w kalendarzu na czerwono. Będzie gorąco. Mimo listopadowej słoty. [io9, Skyline]


podobne treści