news

Szef Facebooka (prawie) przeprasza za problemy z prywatnością

Prezes Facebooka Mark Zuckenberg opublikował w dzisiejszym Washington Post misternie ułożone prawie-przeprosiny. Oczywiście, zapowiedź zmian budzi nadzieje, ale tekst sam w sobie pozostawia raczej niesmak, bo sprawia wrażenie nie gestu zrozumienia, a czystej, PR-owskiej gry.

Zuckenberg zapowiedział ułatwienia. Łatwiejsze ograniczenie dostępu do osobistych informacji i łatwiejsze blokowanie aplikacji i serwisów udostępnianych przez Facebooka. Resztę tekstu szef serwisu poświęcił na przekonywanie, jak bardzo Facebook o nas dba. Oto dwa przykłady (wyróżnienia od redakcji).

Facebook rozwijał się szybko. W zaledwie kilka lat zdobył ponad 400 milionów użytkowników. Sprawienie, by tak duża liczba użytkowników była wciąż zadowolona z naszych usług jest prawdziwym wyzwaniem. Dlatego czynimy wiele, by jak najszybciej udostępnić tym użytkownikom nowe możliwości komunikowania się ze społecznością internetową i ze sobą nawzajem.

Niestety, wydaje się, że jest wręcz przeciwnie. Ostatnie działania Facebooka służą nie użytkownikom, a reklamodawcom, żerującym na ich osobistych informacjach.

Wiele osób samemu decyduje się na upublicznienie osobistych informacji. Już teraz oferujemy narzędzia, umożliwiające ograniczenie widoczności tych informacji i chcemy je wzmocnić.

Tak może wyglądała sytuacja w 2004 roku. Ale, jak pokazują te wykresy, obecnie użytkownicy ukrywają tylko to, co jest ukrywane automatycznie (czyli data urodzin). Oczywiście wszystkie dane można ukryć, jednak wielu osobom po prostu się nie chce. Bo nie jest to wcale proste.

Oczywiście, zmiany zapowiedziane przez Zuckenberga idą w dobrym kierunku. Chciałbym też wierzyć, że pójdą za tym również zmiany w filozofii firmy i jej nastawieniu do naszych danych. Naprawdę, bardzo bym chciał. [Brian Barrett/giz]


podobne treści


  • Dawid Krysiak

    Ludzie generalnie są głupi. Kropka. Każde narzędzie które dostaną do swych rąk, niezależenie od tego czy jest to telefon, młotek, samochód czy aplikacje webowe, mogą zamienić w niebezpieczne narzędzie, niczym małpa która dostanie do ręki rewolwer. Facebook jest portalem networkingowym (czyli służącym do tworzenia nowych kontaktów na podstawie kontaktów naszych kontaktów – podstawa działania w biznesie!). Jeśli ktoś zadecydował że chce na facebooku opisywać każdy swój krok (znam takie osoby, które korzystając ze smarfona dzielą się nawet emocjami związanymi z zakupem serka homogenizowanego!) to jest to tylko jego problem. Nie można obarczać winą portalu społecznościowego za to, że umożliwia innym podejrzenie naszych danych :D Oczywiście, pozostaje problem sprzedawania tych danych – ale z drugiej strony, jeśli jakaś firma będzie chciała „targetować” reklamy to i tak to zrobi, tyle że gorzej. Na Fb podoba mi się to, że sam mogę decydować o tym, jakie reklamy mi się wyświetlają z boku… Jeśli ktoś informacje na ten temat przekazuje reklamodawcom…. To DOBRZE! Może przestaną wciskać mi oferty kasyn, viagry i innych bzdetów.