nauka

System NAVSOP pomoże, gdy zawiedzie GPS

Brytyjski koncern zbrojeniowy BAE Systems opracował alternatywę dla łączności GPS. Nowy pomysł o nazwie Navsop, czyli Navigation via Signals of Opportunity, zakłada, że zamiast krążących po orbicie okołoziemskiej satelitów, jako źródło sygnału i informacji posłużą naziemne sieci: łączność radiowa, telekomunikacyjna i bezprzewodowy Internet.

Urządzenie jest małym odbiornikiem, rejestrującym informacje o wszelkich sygnałach radiowych. Rezygnacja z łączności satelitarnej daje nowe możliwości. Navsop mógłby na przykład pomóc zlokalizować skradzione auta schowane w parkingach podziemnych.

Prototyp łączności to na razie wielkie pudło i antena w używanym do eksperymentów aucie BAE, ale docelowo odbiornik Navsop będzie miniaturowy.

Ramsey Faragher, kierownik naukowcy Centrum Zaawansowanych Technologii BAE w podlondyńskim Chelmsford, mówi, że Navsop to nie tyle konkurent, co dopełnienie obecnie stosowanej technologii: „Nie okłamujmy się – aby Navsop zaczął się uczyć, musi złapać sygnał GPS, by ustalić, po której stronie świata znajduje się odbiornik. (…) Często stosowany system uczy się coraz szybciej i coraz rzadziej posiłkuje się GPS-em. W pewnej chwili zdobędzie tyle informacji o innych sieciach, że łączność GPS nie będzie konieczna, byśmy mogli korzystać z nawigacji.”

Chodzi przede wszystkim o bezpieczeństwo, jakie daje fakt istnienia alternatywnego rozwiązania. Faragher uważa, że nasze społeczeńswo w zbyt wielu kwestach polega na niezawodności lokalizacji GPS. Tłumaczy: „Komisja Europejska wyliczyła, że od GPS-u zależy już wart 800 miliardów euro odcinek europejskiej gospodarki: od lotnictwa, przez inne sektory transportu, po rolnictwo i telekomunikację.”

Nie oznacza to, że powinniśmy się od sprawdzonego rozwiązania odcinać, tylko że warto mieć rozwiązanie awaryjne: „Jeśli łapiemy sygnał GPS, warto z tego korzystać. Jeśli nie, dzięki Navsopowi i tak dowiemy się, gdzie jesteśmy.”

Nowa propozycja rozwiązywałaby też kwestię kłopotów z sygnałem satelitarnym wywołanych przez czynniki pogodowe oraz problemów wynikających ze stosowania zagłuszaczy sieci GPS. Mogłaby się sprawdzić np. do wyszukiwania osób wewnątrz budynków, gdzie sygnał GPS jest słaby. Chodzi m.in. o ofiary trzęsień ziemi.

Nie ulega jednak wątpliwości, że nikt nie inwestowałby w badania, gdyby nie możliwe zastosowania militarne, np. możliwość sterowania samolotami bezzałogowymi nawet tam, gdzie sygnał GPS został wyłączony lub zakłócony. [BAE, BBC, Engadget]


podobne treści