news

Sundar Pichai zeznawał przed komisją senatu USA

Kończący się rok nie jest łaskawy dla Facebooka, ale nie tylko największa sieć społecznościowa znajduje się pod ostrzałem jeśli chodzi o prywatność użytkowników. Przed amerykańską senacką komisją, przed którą zeznawał już Mark Zuckerberg, stanął wczoraj CEO Google.

Sundar Pichai musiał przed komisją odpowiedzieć na wiele pytań związanych z funkcjonowaniem kierowanej przez niego firmy. Senatorów interesowało między innymi to, czy Google ingeruje w jakiś sposób w wyniki wyszukiwania w zależności od politycznych afiliacji danej strony internetowej oraz to, czy firma zamierza wrócić na chiński rynek. CEO Google w obu przypadkach zaprzeczył, w obydwu przypadkach można znaleźć źródła twierdzące, że jest inaczej.

Jednak najdłuższa część przesłuchania dotyczyła danych, jakie Google zbiera o swoich użytkownikach, głównie dzięki Androidowi. Senatorowie zarzucali szefowi firmy między innymi to, że użytkownicy nie wiedzą, jakie konkretnie dane są przez nią zbierane.

Odpowiadając na te zarzuty, Sundar Pichai podkreślał, że po pierwsze użytkownicy zgodzili się na to akceptując regulamin, a ponadto wszystko zależy od aplikacji, jakie zainstalowane są na telefonie z Androidem. Podkreślał też, że polityka firmy w tym zakresie jest w pełni transparentna, a użytkownicy mogą skorzystać z narzędzi, które pozwalają ustalić, jakie informacje przekazywane są do Mountain View. I użytkownicy z nich korzystają. Według niego w ciągu ostatnich 28 dni ponad 160 milionów użytkowników weszło w ustawienia konta, aby sprawdzić, jakie dane są gromadzone przez Google.

Generalnie można odnieść wrażenie, że Sundar Pichai powtórzył przed komisją to samo, co powtarza od miesięcy. Oraz że amerykańscy senatorowie nadal nie wiedzą właściwie, po co właściwie toczy się postępowanie przed tą komisją.

Zdjęcie: Flickr/pestoverde

podobne treści