internet

Sto tysięcy osób protestowało przeciwko węgierskiemu „podatkowi od Internetu”

W niedziele w Budapeszcie odbyła się demonstracja przeciwko pomysłowi wprowadzenia opodatkowania pobierania danych z Internetu. Protestujący zapowiedzieli, że jeśli rząd Viktora Orbania nie wycofa się z tego pomysłu, kolejna demonstracja przejdzie ulicami stolicy Węgier we wtorek. I rzeczywiście tak się stało.

W ubiegłym tygodniu węgierski rząd zgłosił projekt zmian w ustawie regulującej podatki telekomunikacyjne, które zakładają, że operatorzy mieliby płacić 150 forintów (ok. 2 zł) za każdy rozpoczęty gigabajt pobranych danych. Oczywiście taka dodatkowa opłata byłaby przerzucona na klientów, którzy, biorąc pod uwagę, że podatek Vat należy na Węgrzech do najwyższych w Europie, stanowczo zaprotestowali przeciwko takiemu rozwiązaniu.

Węgierski rząd zaproponował co prawda ograniczenie maksymalnej wysokości daniny, która miałaby być pobierana w wysokości nie przekraczającej 700 forintów dla osoby fizycznej 5000 dla firm, ale to nie uspokoiło nastrojów. W związku z tym wczoraj miały miejsce kolejne uliczne protesty, w których według agencji Reutera wzięło udział nawet 100 tysięcy osób.

Jednocześnie był to największy protest w tym kraju od czasów protestów przeciwko poprzednikowi Viktora Orbana. Do postulatów wycofania się z planowanego „podatku od Internetu” niektórzy protestujący zaczynają dołączać postulat odejścia obecnego rządu. Ten ostatni nie zamierza jednak ugiąć się pod presją protestów i na razie nic nie wskazuje na to, że wycofa propozycję nowego podatku.

Z drugiej strony jego przeciwnicy nie zamierzają dopuścić do jego uchwalenia. I nie pozostaje nic innego, jak tylko im kibicować – co prawda podobno w Polsce nikt nawet nie myśli o takim rozwiązaniu, ale podwyżka podatku Vat do 23 procent też miała być tylko tymczasowa. Nie ma więc pewności, że przeforsowanie „podatku od Internetu” na Węgrzech, nie ośmieliłoby polityków w innych krajach do prób wprowadzenia podobnych rozwiązań u siebie.

 


podobne treści