news

Steve Jobs oficjalnie nie lubi Flasha

Jakbyście mieli jeszcze wątpliwości co Steve Jobs myśli o Flashu, możecie przeczytać jego gigantyczny list otwarty. Tekst ma 1500 słów, ale można go streścić w czterech: „Flash jest do bani”.

Jak pisze Jobs, „Flash został stworzony w czasach komputerów osobistych i myszy. (…) Jednak dziś dominują urządzenia mobilne. Czyli urządzenia, które mają niski pobór mocy, interfejsy dotykowe i otwarte standardy internetowe. Wszystkich tych elementów Flashowi brakuje”.

Oczywiście nie jest to nic nowego – Apple wspominał już o tym w różnych formach. Ale skoro Jobs postanowił osobiście opowiedzieć o tym, dlaczego Apple nie lubi Flasha, najwyraźniej chce, by wszyscy przestali o tym mówić. Tak jest i będzie. I kropka. [matt buchanan/giz, Apple]


podobne treści


  • p
  • Dawid Krysiak

    stary news, ale skomentuję (a co mi tam :D). Generalnie sam podejrzewam w dużej mierze protekcjonizm względem AppStore, któremu część rynku mogłyby (zupełnie teoretycznie) wyrwać darmowe gierki w sieci. Dlaczego teoretycznie? Bo niestety prawdą jest to co Steve napisał w swoim otwartym liście – Flash wymaga dokładności operowania na poziomie czubka kursora myszy. Większość gier na sztywno ma zaprogramowane sterowanie określonymi klawiszami – których urządzenia dotykowe co raz częściej nie mają. Próbowałem zagrać w kilka flashowych gierek na moim htc tytn II który jeszcze klawiaturę ma, i obsługę flasha… Z butów nie wyrywa. Powiedziałbym więcej – ilość bugów w takich grach bezlitośnie objawiają właśnie nietypowe „klienty” flasha, których zgodności z aplikacją nikt nie sprawdzał „bo po co, przecież wszyscy mają desktopy z windowsem xp”. Tak więc list do mnie trafia w 100%, choć ciągle małymi literkami należy chyba dopisywać tam ostatni punkt „a poza tym, nie chcemy spadku sprzedaży gier w AppStore”.